16 września 2010

a za zakrętem

.



Droga... długa droga, a za zakrętem słowa:

Pozdrawiam Cię, kobieto jesienna...

taaak, wygląda na to, że lubię tak


15 września 2010

klonowe impresje na temat jesieni

.



Miniony słoneczny weekend zamienił zielone liście klonów na czerwone, pomarańczowe, bordowe, żółte i łososiowe. Intensywne przepiękne kolory jesieni, tej pierwszej, co powoli żegna lato. Wielobarwnie w parku, w lesie, w ogrodzie, przy ruchliwej dwupasmowej drodze i na obwodnicy też. Brzozy chcąc nadążyć delikatnie pożółkły i układają maleńkie listki w dywan. Pierwsza warstwa już przykryła trawę.



Niełatwo rano wstać, zrobić herbatę, kiedy pada deszcz, a niebo ciężkie od szarych chmur
...
a popołudniowa porą, po pracy, w słońcu:
długi spacer, wymiana telefonu, uśmiech do nieznajomego... Dzień do zapamiętania z tych i mnóstwa innych powodów, które czasami czas wyłuskuje z otchłani zaprzeszłych zdarzeń. Taki ostatni i taki pierwszy 15 wrzesień - plecień.

Ps.
Alicja urodziła synka, Kubusia. To już piąty dzień Maleństwa, które oswaja ludzki świat, i ... życie toczy się dalej.

14 września 2010

zaćmienie słońca... nadchodzi lato

.


sen...
co było przed tańcem, nie zapamiętałam
quickstep
niezwykły: miękki, płynący, dynamiczny
rytm i pewność płynęły z głębi
czułam całą sobą Jak... i byłam tym zaskoczona i czułam się dobrze, tak dobrze...
kroczki... cóż za lekkość!
poddanie się partnerowi i aurze bez wahania, z pełnym zaufaniem
mężczyzna zdecydowany i delikatny, trzymający nieokiełznane piękno 'dziania się' w granicach formy określonej przez mocne ramiona, dłonie, oczy

i ostatni ruch, obrót i ciało półleżące na dłoniach, uśmiech

ulga, spokój, spełnienie

sala drewniana, szklana ściana, wyjście do ogrodu
stół, a przy stole Ola,
las, a nad lasem słońce przesłonięte przez księżyc
i słowa:
Olu, zobacz, w Nowej Zelandii nadchodzi lato...

i za chwilę Franek i pogrzeb Joasi - tam, w górach, z tego powodu byliśmy,
a wszystko pełne światła i spokoju, który pozostał we mnie po przebudzeniu, na resztę dnia na jawie,
i jeszcze wraca, jak bumerang,
i dobrze mi ze wspomnieniem tamtego czystego przezroczystego uczucia radości
gdzieś w głębi mnie mieszka, jest, na zawsze

wedding in Venice will be soon

.

... i jestem przy Tobie...


Otrzymałam zaproszenie na ślub...
i tak sobie pomyślałam, że na tę romantyczną chwilę, która wydarzy się nieopodal mostu na Canal Grande najbardziej pasuje

Most Dwojga Serc




signpost


Psst...

napisać historię obojga w dwóch tomach opowieści, a potem nakręcić film to atrakcyjna oferta dla wydawnictwa i dla producentów filmowych: dynamiczna wartka akcja pełna niespodziewanych zwrotów zdarzeń. Uczestnicząc w tym 'przypadkowo', stwierdzam nieodwołalnie, że wszystko jest możliwe i cuda się zdarzają, czasem pokrętnie, chyłkiem, a czasem, po prostu, pukają do drzwi i zapraszają.
Przepis na szczęście?
Miłość i decyzja, by zaryzykować dla miłości. W efekcie jeszcze więcej ciepła, radości, czułości, namiętności, marzeń, zmian... i zwyczajnej wspólnej codzienności. Codzienność we dwoje otulona jest magią. Wystarczy chcieć i każdego dnia być najlepszym sobą.

Pssst...
Wenecja aktywuje miłe wspomnienia i kolejne marzenia, by wracać.


13 września 2010

po której stronie?

...

czy można ciszą pisać słowa?
napisać wewnętrzny świat bezsłownie, czując... ?

chciałabym teraz zrobić coś takiego:
usiąść (usiadłam w łóżku i oparłam się o poduszkę zmiękczającą wezgłowie), popatrzeć w oczy z uśmiechem zadowolenia, przymknąć oczy, wziąć głęboki oddech i opowiadać głęboki spokój, leniwe znużenie, pragnienie czułości

światło świecy, dźwięki z sąsiedniego pokoju, gdzie radio gra jazzowe fantazje, zapach owocowej herbaty z samego dna kubeczka, szelest liści brzozy pobudzonej przez delikatny nocny wiatr i subtelne odgłosy dzwonków wietrznych

najgłośniejsza jest klawiatura klikająca te słowa

przypomniałam sobie sen z minionej nocy: oczekiwanie na pociąg, o którym nikt nic nie wiedział, rozkład jazdy też nie
jeden tor i zapomniane przez cały świat miejsce
jedna wielka niewiadoma

w ciepłe popołudnie padał deszcz
zajrzałam do ogrodu
wykopałam i przesadziłam biały bez, dwa piękne iglaki stały się wspomnieniem, dzięki podstępnym robakom,
lawenda rozsiała się niespodziewanie i odkryłam kilka maleńkich pachnących sadzonek
brzoza zaczyna zrzucać liście,
magnolia nie zdążyła przekwitnąć; dla pąków za chłodno, nie otworzyły się i pąkami zostały na zawsze, czyli do późnej jesieni
funkie kwitną w delikatny fioletowy sposób
ściana szczytowa obrośnięta winobluszczem pogłębia swoje kolory pomarańczu, czerwieni i żółci mieszając je z zimozielonym bluszczem

podreptałam boso po mokrej trawie, kilka słów z sąsiadami...

dzień prawie jak co dzień, jedyny w swoim rodzaju



Ps.
usłyszałam pytanie: po której stronie ma stać panna młoda?

popłynęła odpowiedź:

miejsce kobiety przy mężczyźnie jest zawsze po jego lewej stronie,
w sypialni,
przy stole
i na ślubnym kobiercu

naturalna energetycznie zasada,

kobieta to intuicja, duchowość, miękkość i wnętrze

mężczyzna to zewnątrz, siła, intelekt

jeśli kobieta zajmuje miejsce po prawej to oznacza, że dominuje i narusza duchową równowagę, staje ponad mężczyzną i on nie ma szans poczuć się w głębi duszy silnym sobą,

ta wiedza wyjaśnia wiele perturbacji,

z doświadczenia wiem, że związki, w których oboje intuicyjnie zajmują swoje miejsca, wiodą harmonijne życie

widziałam, jak wiele osób odetchnęło z ulgą, kiedy zmieniły swoje nawyki, a szczególnie wtedy, kiedy dokonały zmiany miejsca w łóżku

prawda, że proste?


Psst.
aparat fotograficzny zdecydowanie podziękował za współpracę, z tego powodu wszystkie piękne fotografie zamieniam w miarę możliwości słowotwórczych w słowa...

Dobranoc


12 września 2010

wieczór kawalerski

.


Zabawa w skojarzenia? Bardzo proszę!

fragment relacji:

cały w szminkowych pocałunkach i wymalowaną koszulką imion i telefonów (backup) od napotkanych kobiet ba, nawet jakiś Thomas się znalazł na liście ;))
Bawili się do rana, głównie w parku rozrywki (im bardziej ekstremalna karuzela tym większa frajda, zwłaszcza po piwie) i w ogródku piwnym.
Stefanowi zagipsowali rękę razem z litrowym kuflem, a drugą go przykuwali do miejsca, w którym byli, kajdankami, tak aby poczuł się związany.
Zrobili mu koszulkę ze zdjęciem i flagą polską i austriacką. Zmęczyli go...

a wieczór panieński?
dwie babeczki usiadły na Skypie z lampką wina i, jedna drugiej a druga pierwszej, opowiadały o słonecznym dniu, o mężczyznach, o budowaniu relacji, o namiętności, o cierpliwości, o zaufaniu, zrozumieniu, o zołzowatości, która Oni kochają z namiętnością nienasyconego myśliwego. Było też słówko o urokliwym wiedeńskim cmentarzu:


Olbrzymi cmentarz!! kilka kilometrów średnicy. Taki wielki, dla sławnych, prezydentów, ludu, bogatszych, dzieci, żołnierzy,...wszystkich! wszystko pięknie zadbane, brak plastikowych kwiatków, tylko żywe roślinki z ziemi wyrastają, nawet cmentarz z drzewami (taki wydzielony park, gdzie są drzewa i na nich malutkie tabliczki przypisane do zmarłych i miejsce refleksji). Jestem pod wrażeniem piękna, wielkości, prostoty, bogactwa, różnorodności...
Bardzo miłe spokojne miejsce, gdzie można uspokoić myśli. Grób Bettovena, Mozarta, Straussa

...

i zrobiłyśmy zakład, o mnie...





11 września 2010

czekając na autobus





Sława.






Przed kwadransem wróciłam do domku. Dojechałam. Nie wiedziałam, że prywatna komunikacja sprawnie funkcjonuje na tej trasie. Niełatwo zlokalizować ją w necie. Ciekawostką jest rozkład jazdy na karteczce zawieszonej na otwartej tablicy ogłoszeń na przystanku autobusowym z informacją: w celu potwierdzenia kursu proszę dzwonić pod nr... (telefonu komórkowego).

Dziś zakończyłam cykl warsztatów w ramach projektu "W drodze do edukacyjnego sukcesu" pracą z Mapą Marzeń. Na dworze piękne słońce lata ustępującego miejsce dla jesieni nastroiło radością, uśmiechem każdą z nas. Inne miejsce, inne dziewczyny i energia tego samego pragnienia odsłonięcia nowych możliwości, przekroczenia granic wyznaczonych przez nieuświadomione lęki, potrzeba zrozumienia i zaufania, pogłębienia wewnętrznej mocy, jasnego umysłu i celu.

Do przystanku autobusowego krętymi uliczkami poprowadziła mnie Iza. Długo rozmawiałyśmy. Dużo pytań: dlaczego, dlaczego, dlaczego... znajomych pytań, od których drętwieje ciało. Meandry ścieżek i pomysłów: już wiem co zrobię. Wyjadę do Warszawy, bo tylko takie rozwiązanie da mi satysfakcję.
I patrzyłam na rozświetlone oczy - pojaśniały i nabrały blasku, kiedy odważna myśl stała się zaczynem decyzji.

Niniejszym załączam podziękowania dla Izy, Gosi, Marleny, Oli, Marii, Anieli, Agnieszki, Wandy, Eli za spotkania, rozmowy, przemiany. Było nam dobrze razem.

foto

dzień dobrych i lepszych wiadomości

.



przeczytałam:
ten odwyk od ciebie mi nie służy


i przypomniałam sobie mężczyznę z czerwoną różą

miła niespodzianka

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...