21 listopada 2009

po raz trzydziesty trzeci

...

Sem ja... ciut znużona hałasem prezentacji i dyskusji, swoją niecierpliwością i złością na siebie, żem wewnętrznie zachwaszczona. Dzieję się od wczoraj trochę jak wskaźnik WIG przez ostatnie dwa lata. Uff, spore amplitudy. Tak, tak, wiem, to naturalny proces. Czuję w sobie, a jednocześnie poza moją stefą wpływów, duży opór wobec przemiany energii, że aż fizycznie boli. Komplikujące stworzenie stworzyła Natura na obraz i podobieństwo doskonałego Wszechświata.
Po dzisiejszym spotkaniu nasuwa mi się prosty wniosek: cała sztuka łagodnego twórczego Przepływu tkwi w strategii bezpiecznego poruszania się na rynku możliwości inwestowania energii, zapewniająca większe lub mniejsze zyski, zaś w najtrudniejszym okresie pozwala stabilnie odczekać nawałnicę. Wspierająca jest taka oto prawidłowość: kiedy dzieje się długotrwała hossa, na co wskazują średnioterminowe trendy, wówczas aktywnie inwestujemy w rynek akcji, czyli kupujemy, a ich wartość dynamicznie rośnie. Czas intensywnego działania. Kiedy przychodzi bessa, a opieramy swoje racje na tak samo określanych trendach, wówczas sprzedajemy nabrzmiałe wartościowo akcje i cały kapitał inwestujemy w stabilne i bezpieczne fundusze rynku pieniężnego (wykluczając banki), bądź obligacje. Czas odpoczynku i zbierania sił. Suma summarum ta przebiegła strategia inwestowania kasiorki przynosi zawsze zyski, zaś w życiu samym przynosi przemianę i rozwój, niezależnie od tego, jak sytuacja wygląda na pierwszy rzut oka. Jak to się przekłada na szczegółowość dnia codziennego? Zagadnienie na długie nocne Polaków rozmowy (jeśli ktoś ma nań ochotę), na które pozostawiam znane mi słowa-klucze opisujące prywatny indeks giełdowy PIG: dynamika, działanie, kreatywność, wyciszenie, medytacja, odpoczynek, wdech i wydech, wino i miłość.
Natenczas zmykam wyluzować się w totalnie bezmyślny i słodki sposób, tzn. zjeść pudełko czekoladek i obejrzeć po raz trzydziesty trzeci Top Gun, bo lubię otworzyć szeroko oczy, żeby sobie popatrzeć na samolotowe harce i na piękne widoki 'z góry'.


Ps. Alternatywą dla Top Gun jest młodszy francuski obraz Sky Fighters i przecudnej urody przeloty nad morzem, nad Alpami. Romantyczny wątek też tam się zmieścił, więc zapowiada się rozkoszny mini maraton filmowy.







i jeszcze zasłuchanie na Dobranoc.

Foto: google

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...