Pokazywanie postów oznaczonych etykietą uśmiech. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą uśmiech. Pokaż wszystkie posty

28 listopada 2011

koszyk życzliwości

...



Cieszę się, gdy spotykam osobę na mojej ścieżce, której nie jest obojętny drugi człowiek, posiada umiejętności i wiedzę skierowana na poradę, wsparcie, obdarowanie DOBREM. I ty to posiadłaś.


Popołudniowe słońce potrafi zachwycić, ja zaś potrafię zamilknąć, zatrzymać się, docenić. Przestrzeń myśli wypełnia obraz, światło, cień, kolory, faktura, zmienność, przepływ, chwila, która bezpowrotnie mija. Pozostaje energia zwielokrotniona zachwytem piękna, energia życia.

11 listopada 2011

jestem

... 





Wierzę, że ostatnie słowo należy do otwartej prawdy i bezwarunkowej miłości
Martin Luter King

foto Google

30 października 2011

czas płynie

...



Cały świat w moich rękach. To oznacza odpowiedzialność za myśli, słowa, intencje towarzyszące działaniom. Późno i zasnąć nie mogę. Ot, niepisany, bo niezaplanowany czas podsumowania, który podnosi poziom endorfin i adrenaliny też. Pierwsze oznacza poczucie szczęścia i spełnienia a drugie oznacza niepokój.

Przyjechał na weekend syn. Spotkać się z mamą. Jeszcze nie wiedział, że czeka go mnóstwo pracy związanej z przeprowadzką. Jeszcze wczoraj decyzja o zakupie mieszkania była czystą potencjalnością. Dziś stała się faktem. Mam to na piśmie. Niecodziennie podejmuję decyzje o tego rodzaju inwestycjach, wypadłam z rytmu, dlatego długo dyskutowałam sama ze sobą. Bo nie tylko o decyzję chodzi, ale i o jej konsekwencje.

Dziś mija pięć lat od kolizji samochodu z moim ciałem. Dwa tygodnie wcześniej otworzyłam pudełko z niespodzianką. I przyszła lawina niespodzianek na 40 urodziny. Może napiszę kiedyś książkę o fenomenie nowego życia czterdziestolatki. Teza: trzeba uważać na to, co się mówi, albowiem spełnia się w kapryśny i pokrętny sposób.
Wierzę, że zmiana miejsca, długi wyjazd przed siebie, praca ze studentami, szkolenia z kobietkami, sesje coachingowe, rozmowy o bezpiecznych strategiach inwestowania pieniędzy oraz inne zwierzaki - cudaki, przyniosą jeszcze więcej dojrzałego, świadomego doświadczania radości istnienia.

Na obrazku powyżej jest jeszcze prosta droga i cudowna przestrzeń, zapraszająca do podróży w krainę spokoju i przygody. Na horyzoncie góry. To dobrze! Kangury i góry nadal są w moich marzeniach.
foto Google

21 października 2011

21

...






Poranne słońce w klonowych liściach. Ulubiony piątek. Liczba 21 kojarzy mi się z magią. Coś trafionego, szczególnego, przyjaznego.




Wyrównaj do środka

Usłyszałam dziś: im szybciej zaczniesz, tym więcej osiągniesz, a potem spotkałam Tygrysię wygrzewającą się w przedpołudniowym słońcu.




15 października 2011

wypijmy za to!

...

Ona - Cieszę się chwilą, w której wszystko jest możliwe.
On - Wypijmy za to!



Praca jak w sobotę. Herbata lipowo-malinowa, tofu marynowane, płatki jaglane, winogrona suszone, muffinki orkiszowe, ksylitol, mleko ryżowe, ... o kilka produktów, które cieszyły się zainteresowaniem klientów.
Październikowy ranek uroczo oszroniony jak tiulową woalką. W południe słońce na bezchmurnym niebie i widok jak w raju. Babie lato snuje się, oplata płoty, gałęzie drzew i wplątuje się we włosy. W promieniach słońca przyjemne ciepło, ale wilgotne powietrze z północy rozwiewa złudzenia. Kiedy wychodzę do lasu złapać cienie pomiędzy gałęziami drzew to wkładam rękawiczki, ciepłe kozaczki i zimowy płaszcz. Gęsty i duszny zapach suchych liści oraz charakterystyczny zapach grzybni drażni nozdrza i wzbudza tkliwe uczucia, jakby przebudzało się we mnie małe dziecko potrzebujące czułego głaskania.



Gotuje zupę krem z brokułów, pomidorów i papryki z garścią świeżych ziół z ogrodowego zielnika. W miseczce garść świeżych poziomek, które czekały na mnie. Obok owoców odkryłam kilka białych kwiatuszków. Spacerując po ogrodzie zdałam sobie sprawę, że dawno mnie z nim nie było. Czy w tym roku i w ciągu kolejnych dwóch tygodni znajdę czas, żeby przygotować go do zimy i dla następnych właścicieli? Przy okazji pożegnać się i podziękować za 7 lat współpracy? Nie wiem.
Zmrok otula osiedlowy leśny zaułek, automat włączył lampy na naszej ulicy. Lubie załamek czasu, kiedy jest jeszcze jasno a słońca już albo jeszcze nie ma nad horyzontem. Już go nie ma. Sobotni wieczór z filiżanką orkiszowej kawy przygotowanej wedle 5 przemian. Niespokojna kicia wreszcie zasnęła. Zmykam na spotkanie z koleżanką i jej szarlotką, notabene, orkiszową:)










On - Wracajmy do domu.
Ona - Gdzie mieszkamy?
On - Tam, gdzie jesteśmy.


dialogi zasłyszane

10 października 2011

10.10

...


Imieniny miesiąca. Ujawniłam sama przed sobą, że jestem w permanentnej depresji od 7 lat. Poczułam ulgę. Nie muszę już udawać sama przed sobą, że jestem silna i sprostam wyzwaniom za wszelką cenę. Jestem silna i słaba zarazem. Zrobię to, co trzeba, tak, jak najlepiej potrafię. Popełnię milion błędów, a każda ich porcja gwarantuje ciekawe życie. Mogę być dumna ze swoich łez, a nawet ze zdolności użalania się nad sobą. Cóż, być doskonale niedoskonałym w każdej chwili życia to ludzkie doświadczenie. Pozwala dbać o siebie i pozwala nie zauważać niektórych ważnych i nieważnych spraw. Pozwala cierpliwie czekać, marzyć i krzyczeć z bólu rozczarowania, a równolegle podejmować ważkie decyzje.

Poczułam ulgę, a to oznacza koniec tego dziwnego korkociągu, z którego wyskakuję, bo tak chcę. To oznacza uśmiech. Taki sam, jaki wzbudza czerwona róża.


4 października 2011

dzikie gęsi_ zgoda na niepewność

...



Jesień proszę pana. Idzie jesień w siedmiomilowych butach. Klucze dzikich gęsi odlatują jeden po drugim i nie dają spać. Cieszę się, że mnie wybudzają, bo jest coś w tym odlatywaniu, co mnie głęboko porusza i wzrusza. Budzi cząstkę miękkiego i delikatnego. Czyżby dusza dostawała skrzydeł i trzepotała jak ptak z radości, że nauczył się latać i wznosi się hen daleko z wiatrem, podziwiając swój niezrównany lot i zdolność przemieszczania.


foto Google, DL

26 września 2011

nici babiego lata

...

Ruina to dar. Ruina to droga ku przemianie.
Musimy być gotowi na nieskończone fale transformacji. Zasługujemy na coś więcej niż tkwić w ślepym zaułku ze strachu przed zniszczeniem.

Elizabeth Gilbert_Jedz. Módl się. Kochaj





Już po północy. Od godziny zbieram się w sobie. Minioną niedzielę opisały jesienne targi w Ochli na wypaśniku Green Shop. Przyjechałam i zasnęłam na 6 godzin. Tak jak stałam. Zdjęłam buty weszłam do sypialni, żeby się przebrać i obudziłam się w pełnym ekwipunku, nawet szal otulał moją szyję. To był cudny zmiksowany dzień, intensywny, pełen przeróżnych emocji. Z Marleną zrobiłyśmy 400% dziennej normy, a jeśli dodam do tego emocjonalny pożegnalny poranek po szybkiej krótkiej nocy, to...

Zaczęło się jeszcze w sobotę.








Sobotnie popołudnie i wieczór aż do drugiej nad ranem pakowałyśmy, porządkowałyśmy. Kaja swoje pudła i walizki, a ja zakręciłam się wokół jej przygotowań. Przerwa na gorącą czekoladę i ... spałyśmy krótko i szybko w jedynym łóżku, jakie w domu zostało. Jak dobrze, że duże i wygodne!
Kaja wybrała ostatecznie uniwersytet w Brukseli, dokąd pojechała sama, gdzie nikogo nie zna, gdzie czekają wszystkie formalności do załatwienia, gdzie czeka mieszkanie do znalezienia. Moja dziewczynka zawsze lubiła duże wyzwania i najwyższą dawkę adrenaliny. Nie powstrzymywałam tej potrzeby małej dziewczynki podczas wycieczek rodzinnych do wesołych miasteczek na najbardziej pokręcone karuzele, ani w pomysłach nastolatki wypadów na kilkudniowe największe koncerty w Polsce, i na zwariowane imprezy z przyjaciółmi, i podczas tych wakacji, kiedy po znakomitej maturze szlifowała dwa języki, żeby uzyskać upragnione certyfikaty. Wierzę, że wszyscy spełnimy swoje marzenia, i ona i jej rodzice. Póki co, wsiadła do samochodu ojca i pojechała 912 km na zachód, gdzie słońce później wschodzi i zachodzi, gdzie mieszkańcy rozmawiają po francusku i gdzie odsłoni się dla niej wiele nieznanych zjawisk i znajomości.
W kilka godzin po rozstaniu, w czasie rozmów z nieznajomymi i znajomymi klientami, snuły się wokół nici babiego lata, oplatały butelki z syropem malinowym, różanym, żurawinowym, dłonie i włosy, gałęzie drzew, a promienie słońca grzały policzki i tańczyły w magiczny sposób, co pokazują fotografie, jakby niebo spłynęło do nas i zamieszkało w nas i między nami.









24 września 2011

a nad głową niebo

...

Stare łzy płyną
Kapią na nos jak na dach
Nad głową niebo



Magda - dziękuję!

30 sierpnia 2011

30.08 _ Paryż miejscem magicznym jest

...




Mam kilka słabostek. Jedną z nich jest Paryż. Postrzegam go oczyma turystki i oczyma duszy, bezkrytycznie, mimo, że byłam i widziałam miasto od kilku różnych stron, bynajmniej tych najbardziej znanych i wręcz bałwochwalczo wychwalanych pod niebiosa. Jest w tym mieście coś, co bardziej przyciąga niż odpycha, i już.
O filmie Midnigt in Paris vs O północy w Paryżu przeczytałam jedno zdanie w necie i poczułam znajome coś. Magnetyczną ciekawość. Lubię oglądać filmy nie wiedząc recenzji, nie znając fabuły, zaintrygowana. O co poszło? O zestawienie: komedia romantyczna_fantasy_Woody Allen. Postanowiłam na własne oczy zobaczyć i rozstrzygnąć o co chodzi, a i był mi potrzebny dobry powód na urodzinowe wyjście do kina razem z dziećmi.
Chcesz i masz.
Zarezerwowałam bilety, miejscówki, zaprosiłam a zaproszenia zostały przyjęte bez wahania - wszak to urodzinowa impreza i mami sponsoruje, i nawet syn nie mrugnął okiem wiedząc, że zapowiada się bardziej babski film.
We troje wyszliśmy z kina zdumieni sposobem prowadzenia wątku, pomysłem. Bardzo zadowoleni, bo spędziliśmy przyjemnie czas. Rzeczą oczywistą jest, że to sam Paryż podnosi walor filmu: zdjęcia, ujęcia, klimaty, no i w żadnym innym mieście historia, nawet zmodyfikowana, nie przekonałaby nikogo, ba, nie ma żadnych szans.
Przesłanie? Oczywiście! Najważniejsze dla mnie mieści się pomiędzy wszędzie jest dobrze, gdzie nas nie ma a teraźniejszością.
Co pozostaje po nawałnicy pytań, odpowiedzi, zachcianek, wątpliwości, niepewności i niewiarygodnych doświadczeń? Zwyczajne proste Tu i Teraz przechadzające się w deszczu.
Urzekające!







Dodam, że jeśli ktoś ma ochotę na ambitny film to sugeruję inne produkcje Allena, a jeśli ktoś chce poczuć się po prostu dobrze, bez nadęcia i intelektualizmu pobawić się swoimi emocjami, radością oglądania urokliwych miejsc, ciekawie ubranych i odegranych postaci, zabawnych sytuacji, zasłuchać muzę i zanurzyć się w niecodzienne klimaty, to polecam bardzo.
Amen.




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...