Pokazywanie postów oznaczonych etykietą from the Past. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą from the Past. Pokaż wszystkie posty

19 marca 2011

spotkania z drzewami_onegdaj

...














To był marzec 2008. Kaja przygotowywała prace z geografii_ścieżkę przyrodniczą złożoną z wyjątkowych drzew rosnących w centrum miasta.

13 grudnia 2010

13.12~~ jak tęcza

...

czarowanie czasu

Poniedziałek przepłynął wartko. Tak, tak, Darek ma rację: czarodzieje mogą wszystko. Na przykład spać długo przez 3 godziny, a to znaczy szybko, liczyć do dwustu najnowsze kalendarze, zbierać podpisy kolegów na kartkach dla 150 osób, zrobić z niczego mleczko do kawy na życzenie ważnego klienta, który przybył z daleka, żeby podczas szkolenia rozpoznać kolejne tajniki oprogramowania, odpisać na ważne i jeszcze ważniejsze emalie, złożyć reklamację, zorganizować spotkanie na jutro, przejrzeć ofertę telefonów, rozsmakować wielką niewiadomą i uśmiechać się do kolejnego zdarzenia pt: Zonk!

Wychodzimy z pracy w ciemnościach. Kiedy my kończymy lekcję angielskiego, Anglicy delektują klasyczne five o'clock. A na dworze rozkoszne uczucie surowego zimna. Oczywiście, nie lubię marznąć, a w drodze 'wyższej' , czyli geograficznie zorientowanej konieczności, akceptuję chłód zdecydowany, arktyczny, czysty, bez mokrych dodatków. Wchodzę do domu, ubieram się cieplej i śmigam po zmrożonym śniegu i lodzie z dokumentami, na które czeka pewna starsza pani, i na poszukiwanie miodu wielokwiatowego do piernikowego ciasta. Kilka minut telefonicznej rozmowy o herbacie, która zakwita z szklanym dzbanuszku, a mroźny wiatr, niezależnie od tematu rozmowy, szczypie w uszy i policzki. No tak, zapomniałam o czapce! Po powrocie zapalam waniliową świecę, grzeję dłonie o ciepły kubeczek i odpoczywam. Jest cicho. Bardzo cicho.

Czytam dzisiejsze emalie. 13 grudnia. Wspomnienie stanu wojennego sprzed 29 lat. To naprawdę już tyle lat minęło?!? No cóż. Pamiętam mroźną niedzielę i ciszę pełną niepokoju i wyczekiwania. Zdarzyło się sto lat temu w innym świecie coś, co zaprowadziło nas do tego świata, w którym żyjemy dziś. Wspominałam o tamtym dniu przed rokiem, tutaj.

Żyjemy w bardzo ciekawych czasach. Kiedy spoglądam na swoje życie, to widzę wielobarwną tęczę, jak most, po której wędruję, zarówno mała dziewczynka i dojrzewająca kobieta. Myśli, uczucia... ta sama bezbronność i ta sama ciekawość, łańcuszek błędów i magicznych olśnień, dzika satysfakcja i nieokiełznana radość.




Przy kominku leży książka, Tajemnica Bożego Narodzenia, adwentowa opowieść, z której na sekundę albo dwie wymsknęło się drobnym maczkiem zapisane coś tajemniczego i zamknięte na siedem pieczęci, po czym zanurzyło się w ciszy wieczoru.

- Gdyby udało mi się odszukać sprzedawcę kwiatów - zamyślił się tata - znalibyśmy, być może, odpowiedź na pytanie, jak powstał kalendarz, i po co.

- Zastanawiamy się nad czymś - powiedziała mama - w co nie do końca możemy uwierzyć.

c.d.n.

Do jutra!


24 listopada 2010

18



.


Kaja urodziła się dokładnie 18 lat temu. Do pierwszego zdjęcia pozowała w pierwszej godzinie po urodzeniu, a ponieważ urodziła się o 3.30 nad ranem, to, jak widać na załączonym obrazku, odsypiała pracowitą nockę. W tej chwili także śpi i koty śpią, tylko ja nie mogę dziś zasnąć.



post script_um
12.06.2010


Kaja z braćmi, z Oskarem i z Wiktorem

29 października 2010

drżący płomień pamięci

.


Wyskoczyłam wrzucić list do skrzynki i kupić mąkę żytnią na chlebek.
Przy okazji zrobiłam zakupy na ryneczku. Jeszcze otwarty?! Naprawdę! W piątek po południu ruch jak w ulu.
Ucieszyłam się, bo z jutrzejszej listy spraw do zrobienia najważniejszy został zrealizowany i dłużej będę się wylegiwać w łóżku.
Przyniosłam dynię do ozdoby i zapach chryzantem, i jabłka, gruszki, zieloną pietruchę, czosnek 'grown in poland', jaja z wybiegu, śmietanę.
Weekend czas zacząć:



Halloween,
Dzień Zmarłych,
Dzień Wszystkich Świętych,
Zaduszki.


świeca
drżący płomień
światło Tobie, który u aniołów przy kominku grasz na gwiezdnych strunach
świeca
drżący płomień pamięci


A w ogrodzie stanął płot, prawdziwy, jak wymarzony: na wysokości tarasu sąsiadów wachlarz spleciony z prętów tak, by obrosły go pnącza i stworzyły naturalny parawan, zgrabna bramka z odrobiną ozdobnej przesady i kilka najprostszych przęseł. Umówiliśmy się na oblewanie kluczy, jak tylko drobiazgi zostaną dopieszczone: regulacja, kamienne ścieżki.

28 października 2010

reminiscencje

.

kwiecień 2007



Skąd ten powrót do przeszłości? Zasługa Kai. Corocznie przygotowuje prace do olimpiady geograficznej, i, biorę w tym udział, jeśli potrzebuje mojego towarzystwa, albo/i mojej pomocy. Tamtego dnia wydarzył się jeden z ciekawszych spacerów po mieście w poszukiwaniu starych drzew, szczególnych okazów, także tych znajdujących się pod ochroną. Zrobiłyśmy sporo fotografii, odkrywając na nowo nasz ulubiony park Tysiąclecia (nekropolię w okresie zamieszkiwania miasta przez narodowość niemiecką). Piękny park, a drzewa i pozostałości kamiennych budowli opowiadają niesamowite historie, jakie miały tutaj miejsce.
Był to czas mojego powracania do świata istot dwunożnych, samodzielnie tuptajacych. Przemieszczałam się za pomocą kuli i sama siebie zadziwiam, że chciało mi bardzo chcieć. Natura jest jak magnes i turbodoładowanie w jednym, i nic nie potrafi mnie powstrzymać, by czerpać zeń energię.
A wiewiórka... o ile dobrze pamiętam, to nasze miasto jest zagłębiem nie tylko kabaretowym, ale posiada jedną z największych populacji srok i wiewiórek. Uwielbiam patrzeć na rudaski. Mogłabym w nieskończoność przyglądać się jak skaczą z gałęzi na gałąź, albo chrupią orzeszki. Wzruszający obrazek, któremu może mu dorównać widok horyzontu nad morzem albo śpiącego małego dziecka.

27 października 2010

dejavu

...

październik 1997





październik 1998



październik 2010











26 października 2010

zaniemyślenie

.




Powiadasz, że szukasz swojej drogi. Zobacz, jesteś na niej.

20 lipca 2010

o słońcu, które nie zachodzi

.

„Najpierw wydaje się nam, że marzenia są niemożliwe do spełnienia, potem - tylko nieprawdopodobne, lecz kiedy zbierzemy się na wysiłek całej naszej woli, ich spełnienie staje się nieuchronne”.
Christopher Reeve


Po pierwsze mija znakomity dzień. Zdarzyło się spotkanie, rozmowa, które potwierdziły moc kreowania oczekiwanej rzeczywistości. Po drugie, w zwariowany 'przypadkowy' sposób spotkałam 'świeżutkiego' bloga pod norweskim niebem, który... i tu po trzecie, właśnie dziś!!! mija dwa lata od zakończenia magicznej, niezwykłej podróży marzeń, do Norwegii właśnie. Mam poczucie jakby w tym zbiegu zdarzeń domykały się drzwi, a otwierały okna, przez które coś nowego uśmiecha się promiennie.
Niech tak będzie.
Tymczasem...

... w tym tutaj miejscu przywołuję wspomnienie, które niniejszym przemieniam w zaproszenie do zapuszczenia przysłowiowego żurawia na stronę www.silamarzen.pl z opowieścią o podróży w towarzystwie przyjaciół, o smaczkach różnego rodzaju, o słońcu, które nie zachodzi, i o drodze, która kończy się w A. Dowody fotograficzne w galerii.


patrzeć na wędrujące słońce o godzinie drugiej nad ranem to jest dopiero Coś!!!
polecam bardzo
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...