Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiosna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiosna. Pokaż wszystkie posty

27 września 2011

jesienna sasanka

...

Czy to wiosna czy to jesień? Moje ukochane sasanki. Mam do nich ogromną słabość. Uwielbiam ich mechatą delikatność. Właśnie otworzyły swój jeden fioletowy kielich.




Celem naszego istnienia jest bycie ożywionym. W życiu nie chodzi o gromadzenie dóbr, osiągnięć i sukcesów, nie chodzi tez o ćwiczenie ciała, aby było w dobrej formie. Chodzi po prostu o to, aby być ożywionym - dotykać, odczuwać, słuchać, widzieć i być zanurzonym w dynamicznym strumieniu chwili. Obserwować dzikie, zwariowane myśli, które przemykają nam przez głowę, i własną zwierzęcą naturę, mądrość i paraliżujące obawy, śmiech, który wywołuje łzy, i radość, która sprawia, że wznosimy się ponad siebie. Bycie ożywionym oznacza przyjmowanie i akceptowanie każdej cząstki siebie - szkaradnej i pięknej, pełnej namiętności i uniesienia i ociężałej. Samoakceptacja stanowi dobry punkt wyjścia do tego, aby stać się dobrym przyjacielem siebie samego i innych.
Oczywiście nie wyklucza to realizowania ambitnych celów, uczenia się ani dbania o ciało; oznacza po prostu robienie tego wszystkiego dlatego, że nasze ciało, umysł i energia połączyły się ze sobą, aby stworzyć harmonijny związek z przejawem życia, którym jesteśmy.



Charlotte Kasl Gdyby Budda utknął w martwym punkcie

23 czerwca 2011

pierwszy dzień lata w Tarnówce Dąbskiej

...






Muśnięte popołudniowym słońcem, mgiełką traw otulone - jak pędzlem Chełmońskiego malowane.

19 czerwca 2011

zapach lip jak afrodyzjak

...






W każdą środę mykam do Centrum Jogi Asana, gdzie realizuję cykl warsztatów. Mijając dwie ogromne lipy rosnące obok siebie staję pod nimi, jak pod parasolem. Czuje ich energię i intensywny zapach. Otulona zamykam oczy i rozpływam się w kilku chwilach zapomnienia. Czuję się uskrzydlona, pogłaskana, jak motylkowe kwiaty pomiędzy motylami motylkowego drzewa.


15 czerwca 2011

wzeszło słońce

...

środa godz. 5.03.59


Piszę przebudzona latem i śpiewem ptaków. Kaja wyszła na pociąg do Wawy. Słońce wschodzi i zaprasza na powitanie. Chmury, kolory, zabawa. Bo i czemu nie? Przywołać w tej samej chwili czarno białą fotografię z dzieciństwa, babciną sepię czy też kolorowe jarmarki malowane wyobraźnią, zmieszanymi emocjami, tęsknotą za jego gestem uznania i zachwytem doskonałości Tu i Teraz.
Kocham letnie poranki z tych powodów i jeszcze innych, przede wszystkim ciszy przed pobudką do pracy, do szkoły, do snu na jawie, przed ruchem powieki, dłoni, głosu, miasta. Oddech ciszy to oddech trelujących ptaków w gałęziach, gruchanie gołębia, skrzek sroki, krzątanina mamy przygotowującej śniadanie, oddech pośpiechu taty szukającego krawata, oddech przebudzonego po prysznicem, oddech piekarza i pachnącego chleba, oraz gest obejmujący kubek z gorącą herbatą i uśmiech do nowego dnia.






8 czerwca 2011

clematis tuż przed deszczem



...

zakwitł,


Jak go tylko więcej pogłaskam i nakarmię, to ujawni więcej piękna.
Znam go od czterech lat
Potrafi zaskoczyć




Tymczasem pierwsze kwiaty w słońcu, i choć z zachodu płyną ciemne chmury burzowe, to patrzę i nadziwić się nie mogę, że natura ma w sobie nieskończone możliwości przejawiania prostego piękna.

środa burzowa,
słyszałam w oddali znajome odgłosy, ale zanim zawita w nasze przyleśne okolice, zapraszam na poranną kawę.

post: po deszczu



7 czerwca 2011

deszcz poranny, deszcz_list do...

...



Czytelniku,

wtorek rozpoczął się od przepięknego wschodu słońca z deszczem. Wychodząc na dwór ze zdziwieniem stwierdziłam, że nici z jogi, bo pada. Nie słyszałam, że deszcz przyszedł nagle, z chmurą po zachodniej stronie nieba, od strony lasu. Na wschodzie wyłaniała się pomarańczowa kula, jakby nic innego się nie działo: błękitne niebo, kilka postrzępionych białych kłębuszków.

Włożyłam coś ciepłego na ten chłodny powiew wiosny i patrzyłam na słońce, słuchając szumu kropel, uwiedziona zbiegiem okoliczności - oto, nagle, niespodziewanie los zabrał mnie do krainy czarów. Całe osiedle śpi, prawie całe miasto śpi, a w tej ciszy kilka słów wdzięczności i kilka myśli zachwytu.

Wczoraj... odjechałam ze zmęczenia Praca do 17tej, zakupy, szarlotka na zamówienie, naleśniki dla malutkiej, dużej Kai, która wróciła ze spotkania z potencjalnym wakacyjnym pracodawcą, jak po festiwalu miss mokrego podkoszulka, bo nagła, intensywna burza zlewała wiadrami wszytko, co rośnie i się porusza na dwóch albo czterech.

Po kilku dniach upałów natura odetchnęła i świat oczyścił się z pyłu, a trawa wreszcie ma szansę urosnąć i stać się trawnikiem, czyli czymś więcej, niż wspomnieniem o zielonym trawniku.

Pytałeś...

Wyjazd na szkolenie trenerskie do ośrodka szkoleniowego CMF w Tarnówce planowany jest na poniedziałek-środa 20.06-23-06. Spodziewam się ciekawych przełomowych doświadczeń. Bardzo. Spodziewam się głębokiej wody i niezapomnianych lekcji, eksplozji wyobraźni. Tymczasem za dwa dni kontynuacja szkoleń w ramach Akademii Trenera w Gorzowie.

Czytelniku, moja ulubiona superpozycjo możliwości. Wygląda na to, że wczoraj rozmawiałam z potencjalna klientką, zabieganą bizneswoman, która szuka sposobu na ład w swoim intensywnym zawodowo życiu, która szuka czasu dla siebie (czy to nie dziwne? przecież cały czas jest dla nas, prawda?). Ten telefon to dobry znak, kolejne światełko w tym samym tunelu. Praktyka coachingu rozwija się, ufam, w najlepszym kierunku, i że oto otwiera się szeroko worek prezentów.

Dbaj o siebie, goniąc tego króliczka, którego nazywasz chlebem i wypij dwa łyki ulubionego napoju za marzenia. Zostawiam pocałunek w Twoich dłoniach.


post scriptum:

fragment z wiosennej Mapy Marzeń








Zachwycił mnie, zauroczył, po prostu wymiękłam na widok stolika.


Foto Google

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...