Pokazywanie postów oznaczonych etykietą w moim ogrodzie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą w moim ogrodzie. Pokaż wszystkie posty

18 października 2011

mamosfera

...




Nic nie pozostaje takie samo. Celem jest zmiana.



Bajeczny dziecięcy kolorowy świat w tle, a na pierwszym planie rozmowy Magdy, Majki, Agaty, Oli, Gosi, Małgosi i Gosi, Agnieszki, Ewy i Uli. Każda dziewczyna ze swoim maleństwem, bo miejsce Klub Mam przy Bibliotece im. C.K.Norwida stworzone po to, żeby mamy spotykały się innymi mamami, a dzieci bawiły się w dziecięcym towarzystwie. Z przyjemnością przyjęłam zaproszenie na mini szkolenie i poprowadziłam je ciekawa efektu w oryginalnych warunkach. Ciekawe wyzwanie w aurze subtelnie wibrującej energii. Małe dzieci wnoszą coś niezwykłego w towarzystwo dorosłych: najstarsze miało 2 i pół roku, najmłodsze 6 miesięcy jeszcze mieszkające w brzuchu mamy.



Przegadałyśmy plusy i minusy zmiany, zbudowałyśmy mechanizm oswajania zmiany, a także przećwiczyłyśmy równolegle, w dwóch grupach, ustalanie celu w warunkach zmiany wymarzonej oraz nieoczekiwanej. Efekt końcowy: Mapa Podróży do celu.





Jeśli zmiana jest celem, to celem jest zmiana. Bądź zmianą której pragniesz.


Coraz bardziej lubię prowadzić szkolenia, warsztaty, słuchać, rozmawiać. Kończąc Akademię Trenera widzę ileż pokory, empatii potrzebuję w sobie przebudzić i otworzyć do budowania relacji z innymi. Mapa Podróży staje się większa i bogatsza w cele do zrealizowania. Czuję się spokojniejsza, bo droga staje się wyrazista, bogatsza i ciekawsza. Po takich spotkaniach łatwiej pamiętać, co jest ważne.

Dodam, że w ogrodzie zakwitły angielskie róże. Sfotografowałam je wczesnym rankiem. W godzinę potem i dom i ogród zmieniły właścicieli.





30 września 2011

los i czas w jednym stali domu

...



Dzisiaj odpoczywam zajmując się domowymi sprawami. Ostatnie trzy dni czułam jakbym zmieniała świat uczestnicząc w jego przemianie poprzez pracę wśród ludzi. Delikatesy na Krawieckiej, sklep i herbaciarnia w żarach, autobus, samochód, rozmowy, przepływ energii. porządkowanie, klarowanie.




Ból jest lepszy od żalu.



Życie jest jak pudełko czekoladek. Nigdy nie wiadomo na co trafisz. Obejrzałam po raz kolejny Forrest Gump'a w Ale Kino.

Życie jest jak szybka kawa. Jeśli nie masz odwagi kogoś pokochać, to wypijasz ją sam. To z innego filmu, trochę romantycznego bardzo komediowego, gdzie spotykają się Meryl Streep, Steve Martin i Alec Baldwin pt. To skomplikowane.



Nie jest łatwo dostrzegać światełko w gęstej mgle. Od wypatrywania bolą oczy, z niepewności boli ciało. W sytuacji diametralnej zmiany umysł wariuje od systematycznego odcinania przywiązań i budzi kolejne irracjonalne lęki. Czasami aktywuje histerię. Chwilami balansuję na granicy szaleństwa i banału. Dziwny czas, który za pół roku, ba, za dwa, trzy miesiące, nabierze innych barw.

27 września 2011

jesienna sasanka

...

Czy to wiosna czy to jesień? Moje ukochane sasanki. Mam do nich ogromną słabość. Uwielbiam ich mechatą delikatność. Właśnie otworzyły swój jeden fioletowy kielich.




Celem naszego istnienia jest bycie ożywionym. W życiu nie chodzi o gromadzenie dóbr, osiągnięć i sukcesów, nie chodzi tez o ćwiczenie ciała, aby było w dobrej formie. Chodzi po prostu o to, aby być ożywionym - dotykać, odczuwać, słuchać, widzieć i być zanurzonym w dynamicznym strumieniu chwili. Obserwować dzikie, zwariowane myśli, które przemykają nam przez głowę, i własną zwierzęcą naturę, mądrość i paraliżujące obawy, śmiech, który wywołuje łzy, i radość, która sprawia, że wznosimy się ponad siebie. Bycie ożywionym oznacza przyjmowanie i akceptowanie każdej cząstki siebie - szkaradnej i pięknej, pełnej namiętności i uniesienia i ociężałej. Samoakceptacja stanowi dobry punkt wyjścia do tego, aby stać się dobrym przyjacielem siebie samego i innych.
Oczywiście nie wyklucza to realizowania ambitnych celów, uczenia się ani dbania o ciało; oznacza po prostu robienie tego wszystkiego dlatego, że nasze ciało, umysł i energia połączyły się ze sobą, aby stworzyć harmonijny związek z przejawem życia, którym jesteśmy.



Charlotte Kasl Gdyby Budda utknął w martwym punkcie

26 września 2011

marcinki i motyle


...




Ostatni poniedziałek września. Babie lato uprawia igraszki z jesienią, rozwiewa białe nici, przywołuje motyle i pszczoły, tańczy w gorących promieniach słońca. Obiecany artykuł z ilustracjami dopieszczony, w powietrzu unosi się jeszcze zapach szarlotki, która odjechała do Herbaciarni. Nawet kobietę w sobie pogłaskałam dwiema spódniczkami do występów szkoleniowych. W tle domek opleciony winobluszczem trójlistnym przebarwionym na mocne kolory czerwieni i bordowego. W ciszy opustoszałych pokoi wybrzmiewają różnorakie myśli a ego chwilami szaleje. Rozpuszczam wici w poszukiwaniu miejsca dla siebie. Błogosławię każdego napotkanego człowieka i zbiegi okoliczności, a w uszach słyszę cichy głos: jestem z Tobą maleńka.





16 września 2011

grilowana sobota

...



Taki jeden jedyny słoneczny i ciepły dzień wyłuskany spośród deszczowych dni, specjalnie na nasze sąsiedzkie pogaduchy owiane zapachem łososia, pstrąga i szaszłyków.





i było smacznie do samiutkiej nocy!

11 września 2011

17 sierpnia 2011

śniadanie na trawie

...




Kaja zaskoczyła mnie. Kiedy wróciłam z warzywnego targu przyjęła mnie życzeniami, prezentami, słodkościami i świeczką. Mini urodzinowe przyjęcie. Wzruszona pomyślałam poczwórne życzenie i dmuchnęłam je do wszechświata. Sercem i duszą wierzę w to, co najlepsze dla nas.
Uwielbiam moja piękną córkę za wewnętrzną moc, wrażliwość, upór i kobiecą miękkość.
Lubię swoje urodziny. Zwykle zaskakują mnie nieszablonową formą świętowania, niespodziankami, z Marsa, z Księżyca, z worka niewydarzonych pomysłów. W tym roku zaczynam świętowanie dwa tygodnie przed czasem.
Ot i co!
Kolorowo i pstro!
I już pachnie J'adore dzięki działaniom zwariowanych, zdecydowanie nieodpowiedzialnych sióstr, które wpadły do Douglasa na pięć minut przed zamknięciem i znacznie podniosły dzienny utarg nieźle się przy tym bawiąc.
O!!!


16 sierpnia 2011

hormony dobrego samopoczucia

...



i jeszcze znalezione

jeśli nie potrafisz mnie znieść, kiedy jestem najgorsza, to cholernie pewne, że nie zasługujesz na mnie, kiedy jestem najlepsza... MM





11 sierpnia 2011

deszcz meteorytów w czerwonym kolorze

...




Księżyc w woalce z mgły zmierza do Pełni
Ciepły wieczór, koncertowy
sierpniowy

Ogromne wzruszenie, ledwie oddycham radości, z czułości, z lęku
Coś mi się w głowie miesza
Na każde cudo natury patrze tak, jakbym je oglądała po raz ostatni
Skąd takie uczucia, myśli? nie wiem... oswajana zmiana to nie koniec świata
a jakby...

Dziś, jutro, pojutrze, popojutrze spadają gwiazdy
Deszcz meteorytów
żeby tylko zdążyć pomyśleć marzenie do spełnienia, jedno po drugim

Tu i Teraz przywołuje wakacje sprzed 21 lat
W górach Umbrii, nieopodal Ancony, siedziałam na trawiastym stoku jednego z okolicznych wzgórz w towarzystwie Włochów, Francuzów i Palestyńczyków. Rozmawialiśmy półsłówkami o marzeniach, piliśmy wino i liczyliśmy gwiazdy, po angielsku, po włosku, po francusku też. Czas jakby przedwczoraj, prawie jak dziś.

Tu i Teraz.
Ciepła noc, cykady z pierwszej ligi koncertowej, przepastna cisza w tle, niemal złowieszczy szum wiatru w drzewach lasu, tylko gwiazd jakby mniej, bo światło osiedlowych lamp konkuruje o przestrzeń z drogą mleczną.
Czytam... i jeszcze o tym napiszę.
Dobranoc.


foto Google

4 sierpnia 2011

opowieść bez słów

...







Pięknie jest, niełatwo jest.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...