Oczywiście nie wyklucza to realizowania ambitnych celów, uczenia się ani dbania o ciało; oznacza po prostu robienie tego wszystkiego dlatego, że nasze ciało, umysł i energia połączyły się ze sobą, aby stworzyć harmonijny związek z przejawem życia, którym jesteśmy.
27 września 2011
jesienna sasanka
Oczywiście nie wyklucza to realizowania ambitnych celów, uczenia się ani dbania o ciało; oznacza po prostu robienie tego wszystkiego dlatego, że nasze ciało, umysł i energia połączyły się ze sobą, aby stworzyć harmonijny związek z przejawem życia, którym jesteśmy.
30 sierpnia 2011
dzisiaj są moje urodziny

Kocham Cię
Kto może coś takiego powiedzieć: „Kocham cię”?
Co się dzieje w duszy, gdy mówię to zdanie?
Co dzieje się w duszy tego, do kogo to zdanie zostaje skierowane?
Kto wypowiada je naprawdę, temu dusza drży.
W niej zbiera się coś, co narasta jak wielka fala i porywa go.
Broni się, być może, przeciwko niej z lęku, nie wiedząc dokąd go ona zaniesie
i na jaki brzeg wyrzuci.
Także ci, do których to zdanie jest adresowane, drżą być może.
Przeczuwają, co ono w nich zmienia, jak bardzo obarcza obowiązkami
i ich życie określa na zawsze.
Jest w tym też lęk, czy wytrzymam i zgodzę się na jego zasięg
i otworzę się na nie niezależnie, czy sam je wypowiadam,
czy ktoś je kieruje do mnie.
Jednak nie ma piękniejszego zdania,
nie ma zdania, które nas głębiej porusza i głębiej wiąże z drugim człowiekiem.
Jest to zdanie pełne pokory.
Czyni nas jednocześnie małymi i wielkimi.
Czyni nas w pełni ludźmi.

post script_um:
życzenia urodzinowe do pamiętania i do spełniania:
Odnalezienia kawałka ziemi, na którym będziesz przeżywać piękne i radosne chwile.
Miłości prawdziwej i tylko pozytywnych emocji.
Bądź szczęśliwa, gdziekolwiek się znajdziesz.

Szczęścia w życiu osobistym, sukcesów w pracy, dobrego zdrowia, domku z ogrodem i basenem, eleganckiej limuzyny, samych zwycięstw, spełnienia marzeń, miłych niespodzianek losu, grona prawdziwych przyjaciół, niewyczerpanych pokładów energii, uśmiechu na co dzień, drogi usłanej różami, satysfakcji z pracy, genialnych pomysłów, słodkiego, miłego życia, anielskiej cierpliwości przy czytaniu tych życzeń, świeżości spojrzenia, głównej wygranej na loterii, pozytywnej aury, pogody ducha, pomyślnych wiatrów, gorącej miłości , wygodnych butów, cudownych wakacji, szczęścia, punktualnych pociągów, świętego spokoju, jachtu, żadnych trosk, powodzenia u płci przeciwnej, wysokich lotów, rześkich poranków, pomyślności, trafnych decyzji, intuicji w interesach, prezentów od losu, dużego łóżka, pękatego portfela, szerokiej drogi, miłych nauczycieli, jasności umysłu, niebanalnych wyzwań, miłych snów, pewności siebie, wielkiej fortuny, wielu uśmiechów, błyskotliwych ripost, romantycznych wieczorów, udanych łowów, pasjonującej pracy, szansy na sukces, dużo słodyczy, pozycji lidera, szampańskiej zabawy, mocnego dachu nad głowa, samych pozytywnych wibracji, pełni życia, wielu niezapomnianych chwil, dużo słońca, olimpijskiej kondycji, pomyślności, jak najmniej zmartwień, wyjścia z każdej sytuacji, uwielbienia u podwładnych, pasma sukcesów, niezmiennie zielonego światła, czystego nieba, stu lat życia, końskiego zdrowia, sławy, pokaźnego konta, manny z nieba, wysokich wygranych, ciągle nowych rekordów, wielu ciekawych znajomości, wygranych przetargów, sumiennych dłużników, taaaakiej ryby, najwyższego miejsca na podium, dobrego fryzjera, radosnych świąt, serca jak dzwon, pewnej ręki, komfortowych warunków, przyjemnych doznań, wielu wzruszeń, mocnej głowy, powodzenia, stopy wody pod kilem, otrzymania najwyższych odznaczeń, osiągnięcia wyznaczonych celów, pełnego sejfu, szczęścia w kartach, sprzyjającej pogody, dobrych zbiorów, kolorowych chwil, twórczego podejścia do pracy, połamania pióra, góry pieniędzy, mnóstwa prezentów, udanych negocjacji, serdecznych przyjaciół, grzecznych dzieci, udanych wakacji, miejsca w Księdze Rekordów Guinessa, większości w parlamencie, miłego wypoczynku, wesołego towarzystwa, dobrego apetytu, szczęśliwej podróży, złotej jesieni, poczucia humoru, wiecznej młodości, licznego potomstwa, nie zawieszającego się komputera, sławy i chwały, lekkości bytu, pokojowego rozwiązania wszystkich konfliktów, szybkiego rozwoju gospodarczego, hojnych sponsorów, korzystnego układu gwiazd, miłosnych uniesień, czytelnych instrukcji, cichych wielbicieli, mistrzowskich zagrań, dobrej nocy, wielkiej przygody, słodkich snów, zgranej ekipy, pomyślności na nowej drodze życia, pociechy z pociechy, lojalnych współpracowników, bujnej wyobraźni, interesujących przeżyć, rodzinnej atmosfery, pomyślnych wieści, radości życia, dobrego serca, pełnego szkła, syto zastawionego stołu, złotej rybki, zimnego piwa, zasięgu w każdym miejscu, gry fair play, nieomylnych decyzji, miejsca w historii, głównych ról, kreatywności, podróży dookoła świata, udanych szkoleń, efektywnych poszukiwań, pakietu kontrolnego, bogatej kolekcji, dużo wolnego czasu, beztroskiego życia, dobrej passy, celnych strzałów, zdobycia Mount Everestu, wolności, trafnych wyborów, gradu prestiżowych nagród, spokoju ducha, oddechu od codzienności, samych piątek w szkole, godnych przeciwników, szczerych komplementów, wszelkiej pomyślności, codziennych atrakcji, świetlanej przyszłości, hossy na giełdzie, korzystnego horoskopu, zdjęcia na okładce, miłych sąsiadów, wiary w sukces, mocy zawsze z Wami, wielu alternatyw, przychylności bogów, tolerancji, własnego odrzutowca, gorączki sobotniej nocy, piwniczki pełnej wina, silnej woli, wyrozumiałego spowiednika, zamku w Szkocji, ambitnych planów, kilku odkryć i kilku wynalazków, owacji na stojąco, zniewalającego uśmiechu, szczęśliwego trafu, płomiennych uczuć, pomocnej dłoni, niezawodnej pamięci, nieprzemijającej urody, asa w rękawie, nadzienia w pączku, strumieni szampana, kominka, rozbicia banku, recepty na szczęście, zabawy do białego rana, odwagi cywilnej, dobrej prasy, ptasiego mleczka, przygód z happy endem, długich wakacji, dużo rodzynek w cieście, pysznych toruńskich pierników, zmysłowych nocy, gwiazdki z nieba, wiernego psiaka, celnego oka, sportowego wozu, różowych okularów, ruchu w interesie, zgrabnej figury, siły perswazji, zdolności nadprzyrodzonych, ostatniego słowa, dobrego smaku, własnego sposobu na życie, w zdrowym ciele - zdrowego ducha, właściwych wniosków, widoków na przyszłość, podzielnej uwagi, czterolistnej koniczyny.
mam nadzieję, ze rano wstałaś z uśmiechem na buziaku...
pamiętasz...

Lovely! My best wishes and my love to you today and always!
Niech się szczęści :) do 100 albo i więcej, jak dasz radę!
Kwitnących wiosną herbat, pachnących jesienią cynamonu ciasteczek, miłych aksamitnych dotyków, inspirujących spotkań i ulubionych poranków, na które warto czekać. Wszystkiego, co chcesz, by było dla Ciebie dobre:)
Dorotko, niech Ci się szczęści o każdej porze dnia i nocy!! Cieplutkie uściski !!
Napisz na piasku to co dajesz. Wyryj na skale to co otrzymujesz. Wszystkiego czego tylko zapragniesz Dorotko...
Niech CI się dzieje tak, żeby świat się nie mógł nadziwić, słońce przekornie łaskotało każdego dnia, a ludzie... codziennie częstowali co najmniej uśmiechem. No i przygoda - niech Cię nigdy nie opuszcza!
Cały dzień o Tobie pozytywny babolku myślałam! życzę ci pięknego miejsca zamieszkania, nowych szczytów do zdobycia i... Australii,
teraz jak to piszę to pachnie mi herbata i chleb... buziaki urodzinowe wysyłam! do szybkiego zobaczenia!

19 sierpnia 2011
coaching_ sztuka tworzenia wyboru

W świecie równoległym sesja coachingowa. Kiedy się dzieje to mam uczucie jakbym wchodziła do wartko płynącej rzeczki, która mnie porywa do światła. Drogowskazem jest potrzeba, z jaką przychodzi klient. Nigdy nie wiadomo w jaki sposób odsłonimy cel, jakie rozwiązania i jakie wyzwania pojawią się doń po drodze. Lubię tę niewiadomą, bo jest jak podróż z przygodami. Źródłem mocy jest zaufanie, że cel poprowadzi nas do siebie, najlepszymi ścieżkami, tak lub inaczej.
Jestem wdzięczna życiu, że mam okazję doświadczać procesów, które są dla mnie czystą inspiracją, zaszczytem, radością, wyzwaniem, przyjemnością, lekcją pokory, sztuką wyobraźni.
Joasia, jedna z moich nauczycielek, pisze:
Coaching to przede wszystkim:
PARTNERSKA RELACJA, podczas której coach wspiera klienta w jak najlepszym wykorzystaniu jego POTENCJAŁU w drodze do osiągnięcia zamierzonych rezultatów.
KORZYŚCI COACHINGU DLA COACHOWANEGO
2. WYSOKA JAKOŚĆ PRACY I ŻYCIA. Dzięki pracy z własną świadomością, klient staje się bardzie elastyczny, lepiej buduje relacje i zarządza emocjami.
3. KREATYWNOŚĆ. Coaching wyzwala potencjał, czego natychmiastowym efektem jest kreatywne, poza schematyczne myślenie i nowe spojrzenie na rozwiązywanie problemów.
4. PORZĄDEK. Dzięki jasno sformułowanym celom i priorytetom, klient uzyskuje porządek w swoim sposobie myślenia i działania. Następstwem tego procesu jest przejrzyste budowanie wizerunku i autorytetu wobec innych.
SPOSÓB PRACY

post script_um
poranna mgła z google
4 sierpnia 2011
zołzowate szczęście mam
- Pewnego dnia oglądałem zachód słońca czterdzieści trzy razy - powiedział Mały Książę, a w chwilę później dodał:
- Wiesz, gdy jest bardzo smutno, to kocha się zachody słońca.
- Więc wówczas, gdy oglądałeś je czterdzieści trzy razy, byłeś aż tak bardzo smutny? - zapytałem.

Gram role... zołzy zołzy
Szczypię, kąsam, przycinam i docinam, bez wahania, celnie, cynicznie, bo mnie irytuje, złości, rozczarowuje tysiąc drobiazgów.
Jak dobrze, że dwa tysiące innych fascynuje mnie i zaczarowuje.

post script_um
Jest jeszcze Piotruś Pan. Opowieść o nim pisze czas.
Antoine de Saint-Exupery_Mały Książę
foto Google
30 lipca 2011
a cóż Ty takiego zrobiłaś?

10 zasad szczęśliwej żony i mamy
1. darem jest kreować dom, zajmować się wychowywaniem dzieci, dbać o rodzinę
2. bądź z siebie dumna i ze swoich decyzji,
cytuję 'It’s time to stop apologising and feel proud of the great job you’re doing'
3. dbaj o siebie, tak jak tego pragniesz, tak, jak lubisz
4. pielęgnuj więzi intymne ze 'swoim' mężczyzną,
cytuję 'You can’t always be too tired for a bit of bedroom action'
5. buduj i pielęgnuj więzi rodzinne
6. wróć do kuchni i zdrowego stylu życia
7. spotykaj się z przyjaciółkami, korzystaj z kobiecego systemu wsparcia
8. teraz "JA", każdego dnia miej czas tylko dla siebie
9. nie bierz tego wszystkiego zbyt poważnie,
cytuję 'does it really matter if your children trample mud onto the carpet?'
10. doceniaj swoje życie i to, co masz

Niezależnie od sytuacji i w każdej sytuacji warto wiedzieć, że prace domowe wykonywane codziennie na rzecz rodziny mają swoją określoną wartość finansową. Warto wiedzieć, że to najcenniejsza inwestycja, jaką wykonuje każda zaangażowana w prowadzenie domu osoba, czy mama czy tata. Wartością jest nie tylko konkretna praca fizyczna, ale i bezcenna praca duchowa, budująca i kształtująca więzi, będące bazą dla dziecka, źródłem poczucia bezpieczeństwa i trwałego zakorzenienia w polu miłości rodziny. Warto to wiedzieć kochana kobieto, żeby pewnego dnia, po kilkunastu latach intensywnej pracy w domu po usłyszeniu pytania "a cóż ty takiego zrobiłaś?", wiedzieć co na nie odpowiedzieć.
Wczoraj spotkałyśmy się we dwie. Sączyłyśmy Yerba Mate z miodem, patrzyłyśmy na piękny sosnowy las, gawędziłyśmy, a w międzyczasie przymierzałam jedna po drugiej sukienki Pani dyrektor jednego z miejscowych banków. Szukałam swojego stylu i wymieniałam się argumentami, spostrzeżeniami na temat poczucia własnej wartości kobiet, które z radością wybrały niepopularną drogę prowadzenia domu. W naszej trenerskiej i coachingowej praktyce słyszymy intrygujące, najczęściej napawające smutkiem, opowieści zagubionych kobiet pomiędzy wymaganiami tego, co wypada, a własnymi pragnieniami: kobiety, matki, kochanki, żony, córki. Rozdartymi między lękiem powinności a pragnieniami kobiecej i matczynej duszy.
Czy pewnego dnia znajdę w formalnym spisie zawodów: gospodyni domowa albo housewife albo żona na godziny?
W sieci można odkryć wiele interesujących, rzeczowych artykułów, opinii, historii z życia wziętych. Warto wyrobić sobie własne niezależne zdanie na ten temat. Tytułem inspiracji cytuję artykuł:
Gospodynie pytane o pracę w domu mówią, że nie pracują tylko prowadzą dom. Ale już mężczyźni świadczący usługi dla domu potrafią słono wycenić swoją pracę, czego przykładem jest firma „Mąż na godziny”.
Mimo, że kobiety mają coraz więcej do powiedzenia w różnych sferach życia publicznego, temat pracy w domu podejmowany jest nader rzadko. Szybko przybywa kobiet realizujących się zawodowo, jednak podział obowiązków domowych zmienia się w sposób mało dostrzegalny. Same kobiety nie doceniają swojego wymiernego wkładu w gospodarstwo domowe.
Poczucie wartości 'matki-Polki'
Badania Research International wykazały, że Polki są jednymi z najbardziej zakompleksionych kobiet w Europie. W porównaniu z innymi Europejkami mają problemy z przyjmowaniem słów uznania i tylko 40% z przebadanych Polek przyznało, że lubi być komplementowana. Okazuje się, że łatwiej im zaakceptować krytykę, niż przyjąć pochwały na temat talentów, sukcesów czy korzystnego wyglądu. – Łapię na tym, iż jeśli mnie ktoś niespodziewanie pochwali, jestem tym mocno skrępowana. W niezrozumiałym odruchu neguję to, co ktoś właśnie docenił. Czasem swoje zażenowanie próbuję przykryć jakimś żartem, zamiast przyjąć to w sposób naturalny – mówi Wiola, atrakcyjna 37-latka z wyższym wykształceniem – Staram się jednak z tym walczyć u siebie a jednocześnie chwalić inne kobiety, jeśli jest ku temu okazja – przyznaje.
Kiedyś - tresowanie, dziś - motywowanie.
Współczesne pokolenie trzydziestolatków i czterdziestolatków dorastało w rodzinach, gdzie liczyło się posłuszeństwo i pokora. Nikt nie analizował jaki wpływ na ich życie będzie miał brak pewności siebie i niska samoocena, zwłaszcza w wypadku dziewczynek, które po prostu miały być grzeczne. A brak wiary w siebie przenosi się na wszystkie sfery, w tym zawodową oraz ma bezpośrednie przełożenie na brak aktywności kobiet w życiu politycznym i kulturalnym. Tymczasem nasze role domowe, społeczne i zawodowe uwarunkowane są głównie w tradycji kulturowej, a w dużej mierze zależą od wzorców wyniesionych z domu. Dopiero nowe pokolenie dzieci i młodzieży odbiega od utartych przez dziesięciolecia wzorców wychowania i jest pozytywnie motywowane. Na razie to głównie rodzice angażują się w to, żeby dziecko miało wysoką samoocenę. Nie jest to proces masowy, ale świadomie mamy i ojcowie wyciągają wnioski ze swojego dzieciństwa, czytają i dokształcają się, nie licząc w tej kwestii na szkoły.
Harówka-domówka
W sprawozdaniu z 2000r., dotyczącym czasu pracy kobiet Krystyna Chinowska obliczyła, że przeciętna, aktywna zawodowo kobieta poświęca średnio ok. 4 godz. pracy na rzecz wspólnego gospodarstwa domowego. Z kolei kobieta bierna zawodowo analogicznie – 8,6 godz. Sytuacja wyrównuje się w dni świąteczne, kiedy obie grupy pań poświęcają na prace domowe podobną ilość godzin: 5,7 – 6 godz. W tej sytuacji panie zapytane przez CBOS, na jakie działania znajdują zawsze czas, a na które im go brak, odpowiedziały, że z zasady znajdują czas na codzienne czynności domowe i opiekę nad dziećmi. Z reguły brak im czasu na działalność społeczną, polityczną czy charytatywną. Często nie znajdują czasu na czynny wypoczynek, życie towarzyskie, hobby, zainteresowania i lektury.
Ile kosztuje praca w domu?
Zupełnie teoretycznie, niejako dla eksperymentu, obliczmy wartość przykładową pracy domowej przy założeniu 4 godzin dziennie (przykład kobiety czynnej zawodowo). Bilans na 1 miesiąc to ok. 120 godzin pracy. Tylko jaką tu przyjąć stawkę? Możemy założyć stawki z szarej strefy oscylujące 10-20zł w zależności od rodzaju wykonywanych prac. Jeśli jednak optymistycznie przyjmiemy, że jesteśmy wysoko wyspecjalizowaną firmą domową i wzorem cennika firmy „Mąż na godziny” zaproponujemy stawkę godzinową z upustem w wysokości 45 zł brutto, to śmiało możemy zrezygnować z pracy zawodowej i zająć się domem na serio. Przeliczając 120 godz. na stawkę 45zł otrzymujemy 5400zł brutto miesięcznie. A jeśli nawet przyjąć rozsądną stawkę 15zł, to i tak nie jest źle, bo do naszej pensji udaje się nam dorobić 1800zł.

22 lipca 2011
miłość i wolność
Kocham Cię i akceptuję w pełni takim, jaki jesteś.
Przeważnie miłością nazywamy transakcję:
Ja ci dam pięć pomarańczy, a ty dasz mi pięć jabłek.
Istnieje też bardzo popularny warunek:
Będę dla ciebie dobry, zapewnię ci bezpieczeństwo, ale w zamian ty będziesz dla mnie gotowała, będziesz ze mną spać i będziesz mi wierna. Jeśli nie sprostasz moim oczekiwaniom, to przestanę cię kochać.
Gerard Jampolsky pisze:
Ocenianie i bycie ocenianym przez innych - to przyzwyczajenie z przeszłości, prowadzi do leku i do warunkowej miłości. Żeby doświadczyć miłości bezwarunkowej, potrzebujemy przetransformować tę cząstkę w nas, która ocenia innych. Zamiast oceniać warto doceniać, wsłuchać się w wewnętrzny głos podpowiadający:
Kocham cię, w pełni i całkowicie ufam Tobie i akceptuję takim, jaki jesteś.
Andrew Bienkowski dodaje:
Miłość bezwarunkowa to wspaniała idea i niełatwe zadanie. Większość z nas tak naprawdę nie jest do niej gotowa. Jednak możemy nieustannie, konsekwentnie i bez wahania dążyć do tego, by nasza miłość taka się stała.
źródło inspiracji i cytatów:
D. Jampolsky 'Miłość to wolność od lęku'
A. Bienkowski 'Radykalna wdzięczność'
26 czerwca 2011
zrozumiec człowieka z wyglądu

- Przede wszystkim ja nie oceniam, tylko analizuję! - prostuje pan Darek. - Próbuję określić charakter człowieka, obserwując jego wygląd, zachowanie, postawę ciała. Kolor jest tylko jednym z elementów tej analizy, ale wnosi wiele informacji.
No i mam za swoje! Chciałam się ukryć. Brązowym sweterkiem i dżinsami próbowałam zamaskować swój kiepski z powodu przeziębienia nastrój. Tymczasem dowiedziałam się, że w życiu brakuje mi stabilizacji, że w domu nikt na mnie nie czeka i z tego powodu uciekam w pracę oraz wynajduję sobie dodatkowe zajęcia, a do tego jestem osłabiona i mam niskie ciśnienie. Resztę przemilczę.
Analiza mojej osoby z grubsza się zgadza, ale nadal mam wątpliwości. Przecież teraz wszystkie kobiety noszą brąz. Brąz jest modny!
- A czy nie jest tak, że coraz rzadziej mamy domy, rodziny? - pyta Dariusz Tarczyński. - Kobiety coraz więcej czasu spędzają w pracy. W skali makro pewne cechy są wspólne, większość ludzi ma podobne problemy, dlatego niektóre kolory stają się modne. Poza tym, jeśli np. modny jest różowy, ktoś jednak ma przesadnie dużo różowych rzeczy, jest to jakaś informacja o nim.
Nadmiar różu może świadczyć o tęsknocie za delikatną, nieco infantylną miłością. Często, kiedy w domu panuje chłód emocjonalny, jest za mało czułości, tęsknimy za takim ciepłem.
Psychologia kolorów jest uniwersalna i niezależna od pochodzenia kulturowego osoby, na którą dany kolor oddziałuje. Pomarańczowy pobudza, niebieski uspokaja, a zielony wzmacnia poczucie równowagi i harmonii - niezależnie od tego, kim jest badana osoba. Z drugiej strony, w ciągu setek lat poszczególne kultury wyrobiły sobie kolorystyczne kody znaczeniowe, które choć dziś mogą być już mało czytelne, nadal tkwią głęboko w zbiorowej podświadomości. I tak, przez stulecia malarstwa europejskiego suknia Marii była biała (kolor niewinności), a jej płaszcz błękitny (barwa mądrości, wewnętrznej prawdy i ideałów). Żółty oznaczał zdrajców (kolor Judasza), a czerwony mógł symbolizować krew Chrystusa albo silny, sangwiniczny temperament. Purpura - połączenie fioletu i czerwieni - zarezerwowana była dla władców i zwierzchników kościoła.

Wiadomo np., że jaskrawy róż uspokaja. Amerykańscy naukowcy zaobserwowali, że w obecności tego koloru szybciej wracają do normy podwyższone ciśnienie oraz przyspieszony puls. Przyjęli nawet, że może mieć także wpływ na poziom agresji, co potwierdził oryginalny eksperyment w pewnym więzieniu. Okazało się, że więźniowie przebywający w celi pomalowanej na jaskraworóżowy kolor byli znacznie spokojniejsi od innych.
- W dalszym ciągu ulegamy magii kolorów, często nie zdając sobie z tego sprawy - podkreśla pan Darek. - Biała suknia panny młodej nadal symbolizuje niewinność, a czerń, jak przed wiekami, jest znakiem żałoby.
- Bo podświadomość podpowiada co innego niż świadomość. To ona decyduje o wyborze konkretnej rzeczy, a świadomość racjonalizuje te decyzje zwykle po fakcie - tłumaczy psycholog.
To nie przypadek, że sięgamy po takie, a nie inne barwy. Wolność wyboru jest tylko pozorna. Zakładając to, co nam się podoba, ukazujemy osobowość, wewnętrzne problemy i przeżycia. Dlatego upodobanie do określonych barw może zmieniać się z wiekiem, sytuacją, a nawet z nastrojem chwili. Apetyt na kolory jest związany ze stanem wewnętrznym, w jakim jesteśmy w danym okresie.
- Często po rozpadzie związku kobieta, która nigdy nie lubiła czerwonego, nagle zaczyna nosić czerwone rzeczy. To manifestacja: “jestem aktywna, dzielna, silna, ze wszystkim sobie poradzę!”. Nieraz w tym momencie życia panie obcinają włosy lub zmieniają ich kolor, co również ma wymiar symboliczny - oznacza odcięcie się od przeszłości i początek nowego - wyjaśnia psycholog.
Warto dodać, że osoby trzymające się jednej gamy kolorów są konserwatywne i spokojne. Ludzie często zmieniający kolorystykę są bardziej twórczy, ale i bardziej niespokojni.
Zieleń na poziomie butów mówi o potrzebie równowagi emocjonalnej w układach z rodzicami, a w okolicy kolan - o braku przekonania co do własnej wartości seksualnej. Może świadczyć o purytańskim wychowaniu, kompleksach lub zaniedbanych układach partnerskich. Zieleń w okolicach tułowia symbolizuje potrzebę równowagi w najbliższym otoczeniu, a na poziomie głowy - szukanie równowagi intelektualnej i niezdecydowanie.
- Symbolicznie znaczenie ma nie tylko wysokość, ale również głębokość występowania koloru - mówi Dariusz Tarczyński. - Ważne jest bowiem także to, co ukrywamy przed wzrokiem innych. - Kolor, który nosimy bliżej ciała, reprezentuje osobiste, bardziej uczuciowe zaangażowanie.
- To zależy, o jaką pracę chodzi - wyjaśnia psycholog. - Jeśli szukamy stanowiska i chcemy podkreślić swoją siłę, pewność i odpowiedzialność, najlepszy będzie granat z czernią. Jeżeli staramy się o pracę, w której ceni się dyspozycyjność, dobrze jest włożyć coś brązowego (to komunikat: “będę spędzać dużo czasu w pracy”). Gdy pracodawcy chodzi o kreatywność, możemy sobie pozwolić na więcej fantazji w ubiorze. Dotyczy to nie tylko kolorów. Przykładowo szal na ramionach mówi: “jestem kimś wyjątkowym”, a okulary we włosach: “doceńcie moje wartości intelektualne”. Wszystko zależy od okoliczności. A na pierwszej randce każda kobieta powinna wyglądać efektownie!
Przyglądam się mojemu rozmówcy. Ciemnoszary garnitur, czarne buty, krawat. Książkę podpisuje eleganckim piórem. Zastanawiam się, co to może znaczyć?
- Jestem wygadany i nie okazuję emocji. A pióro świadczy o upodobaniu do klasyki - mówi z uśmiechem Dariusz Tarczyński.
* Czerwony - mówi o potrzebie aktywności emocjonalnej i fizycznej. Może informować o słabym krążeniu krwi i niskim ciśnieniu.
* Pomarańczowy - symbolizuje dążenie do osiągnięcia celu, który odpowiada za nasze szczęście (“zobacz, jak świetnie sobie radzę”).
* Żółty - informuje o potrzebie kontaktu z innymi i dążeniu do rozładowania problemów psychicznych. Symbolizuje lęk przed samotnością. Może wskazywać na kłopoty z przewodem pokarmowym na tle nerwowym.
* Zielony - symbolizuje kłopoty emocjonalne, potrzebę skupienia się na sobie i tęsknotę za równowagą wewnętrzną.
* Niebieski - mówi o potrzebie dokonań, tworzenia czegoś oryginalnego i docenianego, wyraża pragnienie, by inni dostrzegli naszą mądrość i kreatywność.
* Granatowy - podkreśla naszą odpowiedzialność i chęć kontrolowania świata zewnętrznego (“nadaję się na przełożonego”).
* Fioletowy - symbolizuje zainteresowanie sferą duchową, religią, poszukiwanie odpowiedzi na pytania egzystencjalne. Może świadczyć o dewocji.
* Złoty - oznacza umiłowanie materii, marzenia i cele związane z wymiernymi wartościami. Mówi o pragnieniu znaczenia i podatności na pochwały.
* Srebrny - wyraża tęsknotę za uczuciami, potrzebę podpory duchowej, osamotnienie i skłonność do romantyzmu.
* Brązowy - symbolizuje zagrożone poczucie bezpieczeństwa, niepewność jutra, brak wiary w siebie i potrzebę stabilizacji; także osłabienie i niskie ciśnienie.
* Czarny - oznacza koncentrację na sobie, poszukiwanie energii do działania, a także myśli egzystencjalne i tęsknotę za miłością. Jest to też kolor smutku i izolacji (“nie wtrącajcie się w moje sprawy”).
* Szary - określa potrzebę równowagi i wyciszenia bez manifestowania uczuć na zewnątrz. To kolor skrywanych emocji. Ciemnoszary (kolor polityków) poprawia komunikację i oznacza otwarcie na merytoryczną, pozbawioną emocji dyskusję.
* Biały - symbolizuje zachłanność na życie, potrzebę przestrzeni i docenienia przez innych

7 czerwca 2011
rewolucja w codziennym menu
Istota przekazu dotarła do mnie na tyle, żeby ograniczyć w codziennej diecie biały chleb i potwierdzić, że nabiał mi nie służy; po zjedzeniu najpyszniejszego twarożku czułam się zawsze 'zamulona', a do dziś pamiętam kłótnie małej dziewczynki z mamą o zupę mleczną czy owsiankę; jeszcze dziś sama myśl o gotowanym mleku wywołuje odruch wymiotny.
Spożycie jogurtów ograniczyłam już 9 lat lat temu. Mimo, iż prowadziłam codziennie aerobic, trenowałam fitness, przytyłam jedząc kilka dziennie (najprostsza i najszybsza forma zaspokojenia głodu). Doczytałam w jednym z artykułów, że to ma związek ze zmniejszoną przyswajalnością laktozy u kobiet po 30tym roku życia i z jej przekształcaniem się w cukier magazynującym tłuszcz. Nadal, acz dużo rzadziej, jadałam jogurty, bo lubiłam ich konsystencję i niektóre kombinacje smakowe.
Na wiosnę tego roku, wraz z innymi rewolucyjnymi zmianami pojawiły się symptomy alergii, (m.in. skazy białkowej) która zmobilizowała mnie do solidnych badań i poszukiwań przyczyny niezrozumiałych, niejednoznacznych dolegliwości. Jak na zamówienie, pojawiła się w moim życiu Ola, która jest dietetykiem. Kolejne badania doprowadziły nas do klarownej diagnozy, która potwierdziła wcześniejsze intuicyjne decyzje: wykluczyć z menu pszenicę (gluten), nabiał (laktoza), wieprzowinę (nieprzyswajane białko i tłuszcze). Zabawnie było usłyszeć podczas badania: uda to pszenica, wałeczki na biodrach i brzuszku to nabiał. Te wydarzenia zaprowadziły mnie do sklepu ze zdrowa żywnością po zaopatrzenie, w którym, notabene, w miesiąc później zaczęłam pracować. Tam po raz wtóry wpadłam na książkę "Żyj zgodnie ze swoją grupą krwi", którą kupiłam i przestudiowałam, systematycznie odkrywając, że zalecenia dietetyka pokrywają się z treścią wyników badań doktora Petera J. D'Adamo, dotyczących zaleceń związanych z moją grupą kwi RH "0" plus.
W ten sposób rozpoczęłam proces przemiany jadłospisu, małymi krokami zamieniając produkty z tabeli 'unikać" na produkty "wskazane" lub 'obojętne', czyli na wspierające metabolizm. Z tego zamieniania schudłam, czuję się silniejsza, stany alergiczne złagodniały, ba, co najciekawsze, rozpłynęły się w nicość skłonności do melancholii i stanów depresyjnych. Pozostaje jeszcze sporo do zrobienia w tej materii, bo pozostało jeszcze dużo do zamienienia, bo przyczyny alergii sięgają głębiej i są wynikiem wielu lat niedbałego odżywiania. Co ważniejsze, pierwszy najmniejszy krok zrobiłam i cieszę się jego konsekwencjami, ba, najważniejsze to, że nieźle się tymi zmianami bawię.

Zacytowana książka jest kopalnią wiedzy, opisem wniosków badań z wielu perspektyw. Zawiera szczegółowe wyjaśnienia procesów biochemicznych ujęte w kontekście praktyki codziennego życia, nie tylko sposobu odżywiania. To znakomita propozycja dla osób dbających o swoje zdrowie, o dobre samopoczucie, osób, które kształtują swój indywidualny wzorzec zdrowotny sięgając poza obowiązujący system medyczny skoncentrowany na skutkach, do świata przyczyn.
Dodam, że nie bywam, jak onegdaj, senna po niektórych posiłkach, szczególnie po mięsnych obiadach, a samo ich przygotowanie sprawia mi ogromną przyjemność, począwszy od tworzenia przepisu, zastępowania produktów, aż do ich smakowania. Czuję się jak Kolumb, który odkrył kolejny kontynent.
22 maja 2011
Radykalna wdzięczność
Wczoraj zajrzała do mnie Ania i przyniosła książkę. Usiadłyśmy w ogrodzie i gawędziłyśmy jedząc zupę szparagową krem z grzankami. Uśmiałyśmy się z przeróżnych zbiegów okoliczności i rozwoju zdarzeń w przeciągu dwóch tygodni - od czasu ostatniego naszego kreatywnego spotkania. Potem sam na sam: "Radykalna wdzięczność" i ja. Przeczytałam jednym tchem, trochę wczoraj, a resztę dziś. Niezwykła i porwała mnie prostotą, bogactwem przemyśleń i mądrością. Rankiem w ogrodzie wybuchnęłam soczystym śmiechem. Obudziłam sąsiadów? Możliwe.

Historia o czerwonej teczce dzieje się podczas zesłania na Syberię.
- A więc każdego dnia, gdy ten robotnik opuszczał fabrykę, strażnicy zatrzymywali go przy furtce. "Musimy obejrzeć tę taczkę - mówili. - Chcemy sprawdzić, czy jesteś uczciwym człowiekiem". Codziennie robotnik przystawał przy furtce i pozwalał strażnikom, aby oglądali jego lśniącą taczkę. Był bardzo cierpliwy. Za każdym razem taczka okazywała się zupełnie pusta. I nawet kiedy strażnicy zaglądali pod spód, nie mogli znaleźć niczego, nie zostałoby skradzione. Babcia pogłaskała młodszego chłopca pod brodą. Pochylił głowę i roześmiał się. - A więc każdego dnia sprawdzali, stwierdzali, że robotnik jest uczciwy, i pozwalali mu iść do domu. Rozumiecie? Dzieci skinęły głową, czekając z zaciekawieniem na puentę. Babcia uśmiechnęła się i potarła ramiona. Pochyliła się ku chłopcom i dotknęła palcem swojej skroni. - Ale ci strażnicy nie wiedzieli jednego: że każdego dnia ten robotnik kradł markową nowiutką czerwoną taczkę.
10 maja 2011
w majowym klimacie: głowa i serce
czytelniku, zgadzam się z Tobą, że jadamy dla doznań zmysłowych i dla ciała,
zmysły dodają posiłkowi rozkoszny element, bez którego miałby on poślednie znaczenie,
nawet nie zauważylibyśmy, nie zapamiętalibyśmy, gdybyśmy tylko wrzucali nieświadomie, jak węgiel do lokomotywy
i znów zgadzam się z Tobą, rzeczywiście niektórzy ludzie jadają w przelocie, mi też się zdarza
przypomina mi czysty akt seksualny bez emocjonalnego zaangażowania
jakie to uczucie uprawiać gimnastykę seksualną bez głębokiej przyjemności rozmowy, wspólnej zabawy, wspólnego zasiedzenia się obok, przyjemności przebywania w swoim towarzystwie, kłótni, kąpieli, śniadania, kolacji, oczekiwania na siebie, kiedy ociągasz się w łazience, oczekiwania na gorącą kawę w łóżku zaraz po tym, jak wzięliśmy prysznic, kiedy smaczkiem największym jest radość, ba, iskierka w tej radości, która się dzieje właśnie w tym towarzystwie?
w głowie mieszka logika, w sercu Coś
to Coś iskrzy i promienieje zmysłowo
w głowie dzieje się akrobatyka myśli, pomysłów, planowania, analizowania, dzielenia na dobre i złe,
wpuszczając do serca zanurzasz się w tym, co jest, a to co jest, jest dobre, bo wierzysz w to bez warunkowo, ufasz i cieszysz się, po prostu
przepuszczanie czegoś przez głowę w efekcie daje tyle, ile nurkowanie w ogrodowym basenie,
wpuszczanie do serca z krótką akceptującą logiczną myślą - zgadzam się, jest dobrze - jest jak nurkowanie w oceanie pełnym koralowców, kolorowych ryb,
wpuszczanie de serca dostarcza nam niesamowitych doznań, bo działają nie tylko zmysły fizyczne, ale i duchowe
jedynym, niezbędnym, warunkiem jest otworzyć się na te doznania,
otworzyć się, to zaufać sobie i dać się ponieść wewnętrznemu impulsowi, poddać się mu,
to najpierw zatrzymać się i wsłuchać się w uczucia, w ciało, zanurzyć się w ciszy,
wyłączyć myślenie... to jest błogie lenistwo, pamiętasz?
ten stan bycia i nie-bycia, kiedy siedzisz na plaży i nie myślisz, tylko jesteś...
rozkosz jest taka cicha i przestrzenna, prawda?
w życiu codziennym aktywacja procesu, inicjacja przychodzi z zewnątrz, cała reszta dzieje się w nas, i największa rozkosz pojawia się w momencie, kiedy tym, co się w nas dzieje, możemy się dzielić z innymi,
:)
mężczyźnie jest łatwiej wprowadzić się w taki stan bez analizowania, w Tu i Teraz, bo tylko mężczyzna potrafi łowić ryby godzinami (wprawiając się nieformalnie w medytacji) albo zapomnieć się na kilka sekund aktu seksualnego kilka razy dziennie,
kobieta za dużo chciałaby zrobić podczas łowienia ryb, a do aktu seksualnego najczęściej potrzebuje gry wstępnej,
acz istnieją rozkoszne wyjątki, które potwierdzają regułę
przepis na Regułę? bardzo proszę!
Praktyka ? no właśnie!
wpuszczasz do głowy wszystko, i z tego robi się myślowy zgiełk, jedna myśl nakręca drugą
możesz odpuścić, jeśli chcesz, niech się samo motają, splatają, aż się poukładają
po zostawionej sobie samej myśli pozostaje uczucie, a uczucie wymości sobie gniazdko w sercu, a ty relaksujesz się i rozkoszujesz albo smutkiem, albo radością, albo rozczarowaniem, albo miłością... zależy, które pudełko z uczuciami otworzyła myśl,
miłego doświadczania rozkoszy życia codziennego!
post scrip_um 18.05.2011
Poprawka, dziś w szkole rodzenia poznałam małżeństwo, oboje są wędkarzami.
Oto kolejny dowód, że wyjątek potwierdza regułę!
3 maja 2011
by cię niosła chwila_o brzasku
- Snem jest także mówić o śnie, śpiąc w owym świecie ze snu. Pozwól, by cię niosła chwila.

Przebudzenie.
Niebo coraz jaśniejsze, ptaki coraz głośniejsze. Natura znajduje równowagę w tym, co jest, i czerpie z okazji wędrówki deszczowych chmur, nie przejmując się ich chłodem i kolorową szarością. Deszcz ze śniegiem? Żart?! Taki maj.
Uśmiech Wszechświata.
post scriptum:
Patrzę na deszcz, który z minuty na minutę zamienia się w płatki śniegu. Kaja, moja 19letnia córka, maturzystka, siedząc przed kominkiem z książką w ręku podsumowała to adekwatnym zdaniem: przynajmniej nie straciłam majówki. Jutro pierwszy w wielu egzaminów.
Rozgrzewająca herbata z eukaliptusa, żeń-szenia i dzikiej róży, i na kilka chwil uchylone okno w sypialni. Lubię wsłuchiwać się w szelest liści i kropel deszczu: niektóre stukają rytmicznie, kapiąc z jednego miejsca na drugie, inne płyną ciurkiem, chyba w rynnie, a inne tańczą w parach: kropla deszczu z płatkiem śniegu, a sala balowa soczyście zielona. Tulipany pozamykały się szczelnie w swoich kielichach, i jedynym zauważalnym barwnym akcentem są łopoczące flagi biało-czerwone, bo dzień 3 maja to przede wszystkim święto narodowe tego pięknego kraju.
28 kwietnia 2011
tulipany
W nawiązaniu do rozmowy o bliskości i przytulaniu przedstawiam przystojnych i uroczych tullipanów :) Pierwszy kielich w czerwonym kolorze odsłonił się przedwczoraj późnym popołudniem i przypomniał mi jesienne nasadzenia.

2 kwietnia 2011
21 stycznia 2011
faza Zen w Kopalni Wolnego Czasu
Co rano, kiedy się budzimy, czeka nas przeżycie dwudziestu czterech nowych, nienapoczętych godzin. To bardzo cenny podarunek! Mamy szanse przeżyć je w taki sposób, by przyniosły nam i naszym bliskim pokój, szczęście i radość.
Pokój, wewnętrzny, błogosławiony, jakże często usilnie poszukiwany na różne sposoby upragniony spokój, obecny jest tu i teraz, w nas samych i we wszystkim, co robimy i postrzegamy. Nie trzeba podróżować do odległych miejsc, by podziwiać błękit nieba albo śpiew ptaka, ani opuszczać miasta czy najbliższego sąsiedztwa, by zachwycić się oczami dziecka. Nawet powietrze, którym oddychamy, czy deszcz, który moczy nasze włosy, może być źródłem radości.
Możemy rozmawiać, prasować, robić zakupy, uśmiechać się, chodzić i spożywać posiłki, w taki sposób, by odczuwać nieustanny kontakt z dostępną nam obfitością szczęścia.
Umiemy się przygotowywać do życia, szukać sensu życia albo gonić za nim, ale nie bardzo potrafimy żyć życiem takim, jakie ono jest. Umiemy angażować się przez wiele lat dla dyplomu, starcza nam siły, by zabiegać o dobrą posadę czy samochód, albo o mieszkanie czy dom, natomiast niełatwo przychodzi nam pamiętać, że żyjemy w chwili bieżącej, że to jedyna chwila, w której jesteśmy prawdziwie ze sobą, żywi.
Każdy nasz oddech i każdy krok są wypełnione radością, pogodą, zaangażowaniem, świadomym działaniem, jeśli włączamy światełko uważności, i żyjemy rzeczywiście w chwili, w której się znajdujemy.
Tego cudownego, rozlewającego się po całym ciele uczucia spokoju i spełnienia nie odnajdujemy na końcu jakiegoś olśniewającego procesu, który wydarza się po wielodniowych ćwiczeniach, czy po przeczytaniu kilkunastu książek o wartości medytacji, albowiem jest on osiągalny w każdej chwili upływającego jak rzeka Teraz.
*
Tekst inspirowany Thich Nhat Hanh „Peace in every steps” , Wydawnictwo Jacek Santorski & CO pt. „Każdy krok niesie pokój” w serii "Zen w sztuce codziennego życia", przygotowany dla Kopalni Wolnego Czasu.