Pokazywanie postów oznaczonych etykietą różne takie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą różne takie. Pokaż wszystkie posty

30 września 2011

piątek 30.09.2011

...



Dziś coś wyjątkowego! Ogień w kominku, wino, dużo wina, szarlotka orkiszowa, sałatka ryżowa z tuńczykiem, ciacha, drożdżowiec ze śliwkami, i mnóstwo świec. Sabat czarownic!
Kaśka, Janeczka, Małgosia, Bogusia, Ula z Basią, Marta z Lenką, Lucyna, Ada i Sakisha. Wydarzenie niepowtarzalne, flow pełen mocy.


Post scriptum
Pożyczyłam świetną ilustrację z sabatowych spotkań świętokrzyskich

26 września 2011

nici babiego lata

...

Ruina to dar. Ruina to droga ku przemianie.
Musimy być gotowi na nieskończone fale transformacji. Zasługujemy na coś więcej niż tkwić w ślepym zaułku ze strachu przed zniszczeniem.

Elizabeth Gilbert_Jedz. Módl się. Kochaj





Już po północy. Od godziny zbieram się w sobie. Minioną niedzielę opisały jesienne targi w Ochli na wypaśniku Green Shop. Przyjechałam i zasnęłam na 6 godzin. Tak jak stałam. Zdjęłam buty weszłam do sypialni, żeby się przebrać i obudziłam się w pełnym ekwipunku, nawet szal otulał moją szyję. To był cudny zmiksowany dzień, intensywny, pełen przeróżnych emocji. Z Marleną zrobiłyśmy 400% dziennej normy, a jeśli dodam do tego emocjonalny pożegnalny poranek po szybkiej krótkiej nocy, to...

Zaczęło się jeszcze w sobotę.








Sobotnie popołudnie i wieczór aż do drugiej nad ranem pakowałyśmy, porządkowałyśmy. Kaja swoje pudła i walizki, a ja zakręciłam się wokół jej przygotowań. Przerwa na gorącą czekoladę i ... spałyśmy krótko i szybko w jedynym łóżku, jakie w domu zostało. Jak dobrze, że duże i wygodne!
Kaja wybrała ostatecznie uniwersytet w Brukseli, dokąd pojechała sama, gdzie nikogo nie zna, gdzie czekają wszystkie formalności do załatwienia, gdzie czeka mieszkanie do znalezienia. Moja dziewczynka zawsze lubiła duże wyzwania i najwyższą dawkę adrenaliny. Nie powstrzymywałam tej potrzeby małej dziewczynki podczas wycieczek rodzinnych do wesołych miasteczek na najbardziej pokręcone karuzele, ani w pomysłach nastolatki wypadów na kilkudniowe największe koncerty w Polsce, i na zwariowane imprezy z przyjaciółmi, i podczas tych wakacji, kiedy po znakomitej maturze szlifowała dwa języki, żeby uzyskać upragnione certyfikaty. Wierzę, że wszyscy spełnimy swoje marzenia, i ona i jej rodzice. Póki co, wsiadła do samochodu ojca i pojechała 912 km na zachód, gdzie słońce później wschodzi i zachodzi, gdzie mieszkańcy rozmawiają po francusku i gdzie odsłoni się dla niej wiele nieznanych zjawisk i znajomości.
W kilka godzin po rozstaniu, w czasie rozmów z nieznajomymi i znajomymi klientami, snuły się wokół nici babiego lata, oplatały butelki z syropem malinowym, różanym, żurawinowym, dłonie i włosy, gałęzie drzew, a promienie słońca grzały policzki i tańczyły w magiczny sposób, co pokazują fotografie, jakby niebo spłynęło do nas i zamieszkało w nas i między nami.









12 sierpnia 2011

o przyjaźni z frankiem

...



Od dziecka marzyłam o podróży do Szwajcarii. Bazylea i Lozanna, miasta, które przywoływałam przez wiele lat, aż pewnego dnia zmaterializowała się na filiżanka kawy w kafejce na rogu ulicy, spojrzenie na przejeżdżający tramwaj, przechodniów i budynek urzędu miejskiego z czerwonej cegły. Pachniało śniadaniowe ciacho o smaku crossanta. Marzenie i rzeczywistość dzieli jeden krok albo dwa, nawet jeśli pada deszcz, a chmury przesłaniają ośnieżone alpejskie szczyty. Żeby je zobaczyć trzeba wybrać się w jeszcze jedną podróż? Domknąć koło czasu i otworzyć kolejne? To jest jedna z wielu propozycji na ciekawe życie po 40stce. Pójdźmy dalej z pytaniami: czy po 45 urodzinach chcę wracać w znane już miejsca czy też odkrywać nowe? To zależy od kilku szalonych decyzji i od franka też.

foto Google

6 sierpnia 2011

Green Shop_z Natury rzeczy...


...



greenshop.pl

Sklepy z żywnością naturalną i dietetyczną

Oferta produktów

Pieczywo:
chleby żytnie, orkiszowe, z mąki z pełnego ziarna, na naturalnym zakwasie bez dodatku drożdży, pieczywo bezglutenowe, pumpernikiel, podpłomyki.

Nabiał:
mleko, kefiry, masło i sery ekologiczne, jaja ekologiczne, z wolnego wybiegu, przepiórcze i kur zielononóżek, wyroby z mleka koziego, mleka zbożowe bez laktozy: owsiane, orkiszowe, ryżowe, sojowe, itd.

Oleje:
Duży wybór olejów najwyższej jakości o maksymalnej zawartości cennych kwasów omega: olej lniany budwigowy, kokosowy, z orzechów laskowych, migdałowy, rzepakowy, z oliwek, ryżowy, słonecznikowy, z pestek dyni i winogron, itd.

Soki:
Szeroka gama soków tłoczonych (nie z koncentratu), nieklarowanych, o maksymalnej zawartości witamin i minerałów: sok z gruszek, czarnych jagód, jabłkowy, z rokitnika, z aronii, z żurawiny, malinowy, z dzikiej róży, itd. Wiele z nich jest rzadkością na naszym rynku, np. sok z granatów, z aloesu, z kokosów, z noni.

Przyprawy:
naturalne, w ekonomicznych opakowaniach, również gotowe mieszanki typowe dla kuchni polskiej i kuchni narodowych (ok. 50 rodzajów): włoskiej, indyjskiej, japońskiej, chińskiej, np.: staropolska, bulion lubczykowy, czubrica, bruschetta, curry, masala, gomazio, vegeta bez glutaminianu sodu, japońskie sosy sojowe;

Suplementy:
naturalne, łatwo przyswajalne preparaty uzupełniające organizm w krzem i inne minerały, witaminy, flawonoidy, oczyszczające wątrobę, itd.

Yerba mate:
zdrowa, pobudzająca herbata z Argentyny. Oferujemy różne rodzaje yerba mate: naturalne, ziołowe, owocowe, z guaraną, odchudzające, itd.

Herbaty:
Z całego świata: zielone, czarne, białe, czerwone Pu-erh, rooibos, catuaba, bancha, kukicha oraz herbaty z dodatkami kwiatów i owoców.

Kosmetyki:
Kosmetyki w sklepach GreenShop.pl nie zawierają pochodnych ropy naftowej. Podstawą ich działania są wyciągi i olejki roślinne. Seria ekologiczna nie zawiera parabenów. Polecamy niemieckie kosmetyki LOGONA i ECO Cosmetics, oraz polskie kosmetyki krzemowe, żel Biszolin, farby do włosów Henna, naturalny środek na owady, naturalne środki czystości i piorące.

Dla dzieci:
Soki BIO tłoczone (nie z koncentratu), herbatki (rooibos, owocowe), kaszki pełnoziarniste bez cukru, ciasteczka owsiane, jaja przepiórcze, mleka dla alergików, kosmetyki (bez oleju z ropy naftowej), środki piorące bez chemii, żelki z soków owocowych bez żelatyny;

Zdrowa słodycz:
Cukier brązowy, nierafinowany, trzcinowy i palmowy, leczniczy cukier brzozowy – ksylitol, cukierki i guma do żucia z ksylitolem, świeże daktyle, miody ekologiczne (z kwiatów malin, mniszkowy), melasa trzcinowa i buraczana, syrop z agawy, karob, inulina, stewia.



Green Shop - sklepy


Zielona Góra,
ul. Krawiecka 7,
ul. Cyryla i Metodego 10


Żary, ul. Buczka 1
tel.607 855 106

www.greenshop.pl




Pomoc dietetyczna przy problemach zdrowotnych:


Nadciśnienie / miażdżyca:
- lecytyna, produkty sojowe z lecytyną (tofu, tempeh, produkty sojowe);
- sól o niskiej zawartości sodu;
- sok z aronii, czarnych jagód, z granatów; Flawonix
- oleje na zimno tł.: lniany, rzepakowy, z wiesiołka;
- lucerna (jako kiełki lub w suplementach Sanbios);

Problemy skórne:
- balsam krzemowy i inne kosmetyki naturalne;
- olej migdałowy, lniany i kokosowy;
- Algi mix; olejek z drzewa herbacianego;
- suplementy z krzemem (Pilonyx Sanbios)
- przyprawy bez glutaminianu sodu;
- sól morska (kąpiele solankowe);

Osteoporoza:
- suplementy z krzemem (Pilonyx), Acerola C;
- tempeh, tofu (źródło fitohormonów sojowych);
- figi, tahini, sezam, melasa (dobre źródło wapnia);
- kefir ekologiczny (dobre źródło wapnia);
- cukier brzozowy Ksylitol (odkwaszanie);

Cukrzyca:
- cukier brzozowy Ksylitol;
- pieczywo razowe żytnie i orkiszowe;
- mąka durum;
- cieciorka (reguluje poziom cukru);
- morwa (liście); dżemy z fruktozą;

Wolna praca jelit:
- siemię lniane, olej lniany;
- śliwki suszone ekologiczne; sok śliwkowy Maurera
- błonnik, pieczywo pełnoziarniste na zakwasie,
- herbatki na pracę jelit Bioactive; yerba mate
- BŁONNIK PLUS Sanbios;


Nadwaga:
- yerba mate Silueta; Ziołodiet Sanbios
- herbaty: zielona, biała, czerwona;
- oleje na zimno tłoczone, ocet jabłkowy;
- pieczywo razowe; herbatki odchudzające;

Oczyszczanie z toksyn:
- suplementy z algami morskimi Sanbios;
- herbaty: zielona, biała, czerwona, ziołowe;
- Błonnik PLUS Sanbios;
- sok z brzozy;
- ziołowe oczyszczanie Detox Sanbios
- ocet jabłkowy nieklarowany;

Niedobór żelaza/anemia:
- suplementy z algami (spirulina, chlorella);
- naturalna witaminaAcerola C (Sanbios);
- melasa z buraków, trzciny cukrowej;
- amarantus (np. chleb z amarantusem);

Nietolerancja laktozy/mleka krowiego:
- mleko orkiszowe, gryczane, owsiane, sojowe, ryżowe (w kartoniku i w proszku);
- wyroby sojowe (tofu, tempeh, pasztety, wędliny sojowe); mleko kokosowe w puszce;

Pogorszenie widzenia:
- suplementy z algami (B-karoten, itp.);
- suplementy Oko, Flawonix Sanbios;
- olej lniany na zimno tłoczony (omega3);

Osłabienie:
- yerba mate (czysta lub z guaraną);
- herbata catuaba;
- imbir kandyzowany;
- Memoenergia Sanbios;
- suplement Libidin Sanbios;
- rooibos; napoje Green-Up;

Zielona Góra,
ul. Krawiecka 7,
ul. Cyryla i Metodego 10


Żary, ul. Buczka 1

tel.607 855 106


www.greenshop.pl




post scriptum

sobota

słoneczny sierpniowy poranek
delikatna mgła, jak muślinowa firanka pomiędzy niebem a ziemią
srocze gaworzenie w gałęziach drzew przetykane innymi odgłosami
przenikliwy i energetyzujący zapach żywicy

jestem zakochana i zmykam do pracy

słowo daję, to jest niezwykły dzień!




22 lipca 2011

życie pod parasolką

...



Po wizycie w banku w sprawie kredytu hipotecznego dotarłam autobusem do centrum, gdzie w sądzie mogłam odebrać odpis z księgi wieczystej. Mogłam i nie odebrałam, bo potknęłam się o zamkniętą kasę. Sezon urlopowy w pełni, w luźniej interpretacji: kochany petencie, zwolnij, weź głęboki oddech, odpocznij, zaczekaj.
Najciekawsze było dla mnie spotkanie z dziewczyną, którą zobaczyłam w lustrze windy. Zabrałam parasolkę, żeby schronić się przed permanentnie padającym deszczem, ale deszcz dziś przy pomocy wiatru pada z dołu do góry, z góry na dół, i prostopadle też. Efekt: zwykle rozwiany włos bardziej wytarmoszony i mokry, jakby syrena czy Coś? Bardziej Cóś. I po co mi ta czerwona parasolka? Ha!? Na dodatek powyginał0 ją nieco. Nieodwracalne zmiany.

Nigdy, nigdy nie poddawaj się - zaświeciło się w głowie, jak żarówka w ciemnościach, i postanowiłam znaleźć między strugami deszczu borówki amerykańskie. Na ryneczku jest wszystko, czego szukam, niezależnie od pogody.
Dobrze.
Z kabaczkiem, z papryką do nadziewania śmigam wesolutko i nagle dostrzegam główkę kapusty, która do mnie się uśmiecha. Główka, jak głowa wielkoluda - dlatego zauważyłam? Tydzień temu sprzedawano tutaj świeże bułeczki, a dziś... warzywniak. Jeszcze zestaw świeżych jarzyn, marchewka, seler, por, pietrucha w komplecie, jak na zamówienie. Uważaj czego pragniesz, bo ci się spełni nagle i bez wahania. Kapuśniak z młodej kapusty jest odpowiedzią na pytanie: co zrobię z byczej pręgi, którą nabyłam wczoraj?

Kapuśniaczek dojrzewa, papryka i kabaczki wypełnione mięskiem wypiekają, a ubrania się suszą. Niebawem rozmowa z klientami, którzy zakochali się w naszym domu i w ogrodzie też. Słowa: gdzie ja jestem, tam dom mój, nabierają konkretnego wymiaru, a ja staję się wykwalifikowanym agentem nieruchomości. Jedno życie, cztery mieszkania, garaż, dom, a wszystko to na różne sposoby: kupię, sprzedam, zamienię, zbuduję. Wierzę, że ten raz jest ostatni. Wraz z upływem lat i bogactwa doświadczeń coraz bardziej angażuje się w miejsca i przywiązuje doń. Nie jest łatwo odwiązać się od przywiązania, szczególnie od zapachu lasu, ciszy i wspólnej krzątaniny w kuchni. Otworzyłam proces w drugą stronę: dystans, jeszcze większy dystans, mniej powagi i jeszcze mniej powagi, luz. Jak powiedział znajomy poeta parafrazując innego poetę: życie to jest teatr maleńka. Baw się rolami, jak najlepiej potrafisz. Ciesz się nimi, jak mała dziewczynka.
Więc...
Zgarnęłam włosy, spojrzałam w lustro i zabawiłam się w autofotografa bez lampy i bez ściemniania. W jeszcze mojej łazience.



Smacznego i do miłego.

post script_um

Dodam, że filozoficznego traktatu na temat jakości życia w cieniu parasola dziś nie potrafię rozwinąć. Filozofię przełożyłam na wyższą półkę praktykując sztukę zdecydowanego stąpania po ziemi. Po kilku latach chadzania boso włożyłam ciepłe i solidne buty. Ooo!!! i zapachniało filozofią!

17 lipca 2011

wiecznozielona treść

...

Ślimaki mnie lubią, a ja lubię ślimaki, nawet po tym, jak zeżarły prawie całą uprawę bazylii. Istnieje szansa na jej uratowanie, bo znalazłam kolejny pomysł na odstraszenie żarłaczy. Poza pałąszowaniem moich ziół robią miłe niespodzianki wizytami w innych zakątkach ogrodu, także na schodach doń prowadzących.




Przytulanki o wschodzie słońca



A oto alpinista bez użycia karabinków i lin. Sprytny i wytrwały odważniak!









Dom.
Po dwóch tygodniach zaangażowania w Green Shop zajmuję się moim domem bardziej, co oznacza odkurzenie, odchwaszczenie, prasowanie, mycie okien, a także kontynuację spotkań z jego potencjalnymi właścicielami. Mój stan istnienia opisuje wewnętrzna dysocjacja pomiędzy zgodą na logiczny ciąg zdarzeń ukształtowany przez rozwiązania, w które uwierzyłam kilka lat temu, a kreowaniem i wdrażaniem alternatywnego dlań scenariusza, wedle aktualnych potrzeb. Co jest potrzebą duszy, a co potrzebą ego. Która jest ważniejsza? Która ma większą moc? Zwyczajne rozwiązania podpowiada nawykowa, znajoma, praktyczna codzienność, nadzwyczajne pomysły podsuwa wyobraźnia i marzenia. Stawiam wszystko na spotkanie obojga i projektuję drewniany domek w ogrodzie. Kwestia wiary? Desperacji? Pokory? Sprzyjających okoliczności? Przeznaczenia? Pierwszego kroku? Jeszcze nie przejrzałam logiki Wszechświata, więc albo mu ufam albo kłócę się z nim, na przemian. Czas skoryguje i ujawni najlepsze opcje dla rozwoju duszy.

Pachnie cynamonem: zapiekany ryż z jabłkami na obiad. W lodówce dojrzewa tarta truskawkowa. Sezon na owoce trwa.

Miłego popołudnia!

26 czerwca 2011

zrozumiec człowieka z wyglądu

...


Wybór ubioru w określonym kolorze jest tylko pozornie przypadkowy. W rzeczywistości barwa, po którą sięgamy, określa nasze nastroje, tęsknoty, a nawet głęboko skrywane problemy i potrzeby psychiczne.




O czym mówi kolor

Pełna lęku, ale także ciekawości, idę na spotkanie z Dariuszem Tarczyńskim, psychologiem specjalizującym się w analizie wyglądu. Jestem pewna, że zostanę poddana obserwacji i ocenie. Wiem też, że nie powstrzymam się przed pytaniem: “No i co? O czym świadczą moje kolory?”. Zastanawiam się, czy można powiedzieć cokolwiek o kimś na podstawie kilku barw?!
- Przede wszystkim ja nie oceniam, tylko analizuję! - prostuje pan Darek. - Próbuję określić charakter człowieka, obserwując jego wygląd, zachowanie, postawę ciała. Kolor jest tylko jednym z elementów tej analizy, ale wnosi wiele informacji.
No i mam za swoje! Chciałam się ukryć. Brązowym sweterkiem i dżinsami próbowałam zamaskować swój kiepski z powodu przeziębienia nastrój. Tymczasem dowiedziałam się, że w życiu brakuje mi stabilizacji, że w domu nikt na mnie nie czeka i z tego powodu uciekam w pracę oraz wynajduję sobie dodatkowe zajęcia, a do tego jestem osłabiona i mam niskie ciśnienie. Resztę przemilczę.
Kobiety noszą brąz.

Analiza mojej osoby z grubsza się zgadza, ale nadal mam wątpliwości. Przecież teraz wszystkie kobiety noszą brąz. Brąz jest modny!
- A czy nie jest tak, że coraz rzadziej mamy domy, rodziny? - pyta Dariusz Tarczyński. - Kobiety coraz więcej czasu spędzają w pracy. W skali makro pewne cechy są wspólne, większość ludzi ma podobne problemy, dlatego niektóre kolory stają się modne. Poza tym, jeśli np. modny jest różowy, ktoś jednak ma przesadnie dużo różowych rzeczy, jest to jakaś informacja o nim.
Nadmiar różu może świadczyć o tęsknocie za delikatną, nieco infantylną miłością. Często, kiedy w domu panuje chłód emocjonalny, jest za mało czułości, tęsknimy za takim ciepłem.

Psychologia kolorów jest uniwersalna i niezależna od pochodzenia kulturowego osoby, na którą dany kolor oddziałuje. Pomarańczowy pobudza, niebieski uspokaja, a zielony wzmacnia poczucie równowagi i harmonii - niezależnie od tego, kim jest badana osoba. Z drugiej strony, w ciągu setek lat poszczególne kultury wyrobiły sobie kolorystyczne kody znaczeniowe, które choć dziś mogą być już mało czytelne, nadal tkwią głęboko w zbiorowej podświadomości. I tak, przez stulecia malarstwa europejskiego suknia Marii była biała (kolor niewinności), a jej płaszcz błękitny (barwa mądrości, wewnętrznej prawdy i ideałów). Żółty oznaczał zdrajców (kolor Judasza), a czerwony mógł symbolizować krew Chrystusa albo silny, sangwiniczny temperament. Purpura - połączenie fioletu i czerwieni - zarezerwowana była dla władców i zwierzchników kościoła.



Na nerwy dobry róż

Barwy, podobnie jak muzyka, wywołują uczucia i nastroje, wyrażają najbardziej subtelne emocje. I jak muzyka mają właściwości terapeutyczne, bo stymulują nasz system nerwowy. Podświadomie sięgamy po te kolory, które w danym momencie działają na nas najlepiej.
Wiadomo np., że jaskrawy róż uspokaja. Amerykańscy naukowcy zaobserwowali, że w obecności tego koloru szybciej wracają do normy podwyższone ciśnienie oraz przyspieszony puls. Przyjęli nawet, że może mieć także wpływ na poziom agresji, co potwierdził oryginalny eksperyment w pewnym więzieniu. Okazało się, że więźniowie przebywający w celi pomalowanej na jaskraworóżowy kolor byli znacznie spokojniejsi od innych.
- W dalszym ciągu ulegamy magii kolorów, często nie zdając sobie z tego sprawy - podkreśla pan Darek. - Biała suknia panny młodej nadal symbolizuje niewinność, a czerń, jak przed wiekami, jest znakiem żałoby.

Podświadomy wybór

Dlaczego, wchodząc do sklepu, odruchowo sięgam po te same kolory? Nawet wtedy, gdy pragnę przełamać schemat i odmienić kolorystykę mojej szafy?
- Bo podświadomość podpowiada co innego niż świadomość. To ona decyduje o wyborze konkretnej rzeczy, a świadomość racjonalizuje te decyzje zwykle po fakcie - tłumaczy psycholog.
To nie przypadek, że sięgamy po takie, a nie inne barwy. Wolność wyboru jest tylko pozorna. Zakładając to, co nam się podoba, ukazujemy osobowość, wewnętrzne problemy i przeżycia. Dlatego upodobanie do określonych barw może zmieniać się z wiekiem, sytuacją, a nawet z nastrojem chwili. Apetyt na kolory jest związany ze stanem wewnętrznym, w jakim jesteśmy w danym okresie.
- Często po rozpadzie związku kobieta, która nigdy nie lubiła czerwonego, nagle zaczyna nosić czerwone rzeczy. To manifestacja: “jestem aktywna, dzielna, silna, ze wszystkim sobie poradzę!”. Nieraz w tym momencie życia panie obcinają włosy lub zmieniają ich kolor, co również ma wymiar symboliczny - oznacza odcięcie się od przeszłości i początek nowego - wyjaśnia psycholog.
Warto dodać, że osoby trzymające się jednej gamy kolorów są konserwatywne i spokojne. Ludzie często zmieniający kolorystykę są bardziej twórczy, ale i bardziej niespokojni.

Na dole, na górze

W analizie wyglądu także wysokość i miejsce, w jakim występuje barwa, podlegają interpretacji. Jeśli kolor czerwony wystąpi u kobiety na poziomie nóg (w strefie podświadomości) w postaci czerwonej spódnicy lub spodni, może to być interpretowane jako potrzeba aktywności seksualnej lub oznaka cierpienia z powodu zawodu miłosnego. Czerwień na poziomie tułowia (sfera świadomości) znamionuje ludzi dynamicznych (lub osoby, które chcą takie być). Czerwień na poziomie głowy (sfera nadświadomości) w postaci apaszki czy ozdoby we włosach to symbol intelektualizmu i chęci udowodnienia własnej wartości.
Zieleń na poziomie butów mówi o potrzebie równowagi emocjonalnej w układach z rodzicami, a w okolicy kolan - o braku przekonania co do własnej wartości seksualnej. Może świadczyć o purytańskim wychowaniu, kompleksach lub zaniedbanych układach partnerskich. Zieleń w okolicach tułowia symbolizuje potrzebę równowagi w najbliższym otoczeniu, a na poziomie głowy - szukanie równowagi intelektualnej i niezdecydowanie.
- Symbolicznie znaczenie ma nie tylko wysokość, ale również głębokość występowania koloru - mówi Dariusz Tarczyński. - Ważne jest bowiem także to, co ukrywamy przed wzrokiem innych. - Kolor, który nosimy bliżej ciała, reprezentuje osobiste, bardziej uczuciowe zaangażowanie.

Świadoma kreacja

Czy możemy świadomie wykorzystać wiedzę o symbolice kolorów? Jak ubrać się na spotkanie w sprawie pracy, a jak na pierwszą randkę, by zrobić dobre wrażenie?
- To zależy, o jaką pracę chodzi - wyjaśnia psycholog. - Jeśli szukamy stanowiska i chcemy podkreślić swoją siłę, pewność i odpowiedzialność, najlepszy będzie granat z czernią. Jeżeli staramy się o pracę, w której ceni się dyspozycyjność, dobrze jest włożyć coś brązowego (to komunikat: “będę spędzać dużo czasu w pracy”). Gdy pracodawcy chodzi o kreatywność, możemy sobie pozwolić na więcej fantazji w ubiorze. Dotyczy to nie tylko kolorów. Przykładowo szal na ramionach mówi: “jestem kimś wyjątkowym”, a okulary we włosach: “doceńcie moje wartości intelektualne”. Wszystko zależy od okoliczności. A na pierwszej randce każda kobieta powinna wyglądać efektownie!
Przyglądam się mojemu rozmówcy. Ciemnoszary garnitur, czarne buty, krawat. Książkę podpisuje eleganckim piórem. Zastanawiam się, co to może znaczyć?
- Jestem wygadany i nie okazuję emocji. A pióro świadczy o upodobaniu do klasyki - mówi z uśmiechem Dariusz Tarczyński.

Symbolika kolorów

Kolor mówi o naszych tęsknotach i chwilowych nastrojach, ale także o głęboko ukrytych w podświadomości potrzebach psychicznych. W swojej książce “Zrozumieć człowieka z wyglądu” Dariusz Tarczyński opisał skrótowo charakterystyczną dla kultury europejskiej symbolikę kilku podstawowych kolorów. W dużym uproszczeniu przedstawia się ona następująco:

* Czerwony - mówi o potrzebie aktywności emocjonalnej i fizycznej. Może informować o słabym krążeniu krwi i niskim ciśnieniu.
* Pomarańczowy - symbolizuje dążenie do osiągnięcia celu, który odpowiada za nasze szczęście (“zobacz, jak świetnie sobie radzę”).
* Żółty - informuje o potrzebie kontaktu z innymi i dążeniu do rozładowania problemów psychicznych. Symbolizuje lęk przed samotnością. Może wskazywać na kłopoty z przewodem pokarmowym na tle nerwowym.
* Zielony - symbolizuje kłopoty emocjonalne, potrzebę skupienia się na sobie i tęsknotę za równowagą wewnętrzną.
* Niebieski - mówi o potrzebie dokonań, tworzenia czegoś oryginalnego i docenianego, wyraża pragnienie, by inni dostrzegli naszą mądrość i kreatywność.
* Granatowy - podkreśla naszą odpowiedzialność i chęć kontrolowania świata zewnętrznego (“nadaję się na przełożonego”).
* Fioletowy - symbolizuje zainteresowanie sferą duchową, religią, poszukiwanie odpowiedzi na pytania egzystencjalne. Może świadczyć o dewocji.
* Złoty - oznacza umiłowanie materii, marzenia i cele związane z wymiernymi wartościami. Mówi o pragnieniu znaczenia i podatności na pochwały.
* Srebrny - wyraża tęsknotę za uczuciami, potrzebę podpory duchowej, osamotnienie i skłonność do romantyzmu.
* Brązowy - symbolizuje zagrożone poczucie bezpieczeństwa, niepewność jutra, brak wiary w siebie i potrzebę stabilizacji; także osłabienie i niskie ciśnienie.
* Czarny - oznacza koncentrację na sobie, poszukiwanie energii do działania, a także myśli egzystencjalne i tęsknotę za miłością. Jest to też kolor smutku i izolacji (“nie wtrącajcie się w moje sprawy”).
* Szary - określa potrzebę równowagi i wyciszenia bez manifestowania uczuć na zewnątrz. To kolor skrywanych emocji. Ciemnoszary (kolor polityków) poprawia komunikację i oznacza otwarcie na merytoryczną, pozbawioną emocji dyskusję.
* Biały - symbolizuje zachłanność na życie, potrzebę przestrzeni i docenienia przez innych



źródło
Dariusz Tarczyński Zrozumieć człowieka z wyglądu
foto Google

13 czerwca 2011

w poniedziałek 13-ego słońce w liściach, wiewiórki i koraliki

...


Droga na spotkanie prowadziła przez Park Tysiąclecia. Wejście od strony południowej i obsypane kwiatami bzowe drzewo.






Od strony północnej to samo drzewo ocienione i oczekujące na swój czas kwitnienia. Pąki kwiatuszków jak białe koraliki.

Dwa kroki dalej usłyszałam chrupanie. Na niewielkiej skarpie od strony ulicy siedziała rudaska z orzeszkiem w łapkach. W minutę później podbiegła bliżej, i nie lękając się ani trochę, chrupała dalej. Wstrzymałam oddech zachwycona jej odwagą i zaufaniem. Aparat telefoniczny i fotograficzny 2w1, to dobre narzędzie do zatrzymywania chwil, acz niewystarczająco doskonałe.




12 czerwca 2011

ech, co za weekend!

...

Do zapamiętania grillowany piątek...
mniam!!!




Zdążyłam dojechać z Gorzowa na czas, czyli tuż przed pierwszymi zaproszonymi gośćmi. Kaja rozpaliła grilla (moja kochana córeczka uprzedziła moją niewypowiedziana prośbę, bo telefon rozładował się w trakcie zajęć:)))
Chlebek rozmrażał się, a ja... zdążyłam tylko wejść, odłożyć torbę, ale białą bluzkę z marynarką nosiłam do samiutkiej północy. Dopiero na fotografiach zauważyłam swój idealnie skrojony strój na grilowne spotkanie.
Dopisali w komplecie: sąsiedzi, chłopaki, z którymi zżyłam się podczas pracy asystentki, i moi przyjaciele z różnych światów. Uwijałam się, cieszyłam towarzystwem, jak mała dziewczynka, której spełniło się największe marzenie. Doskonałe humory, opowieści, anegdoty, żarty sytuacyjne, życzliwość, uśmiech - przyciągamy to, co najlepsze w nas i dla nas (a psiunia sąsiadów o imieniu Fidka przyciągała uwagę).





Tuż po północy, kiedy poczuliśmy chłód nocy, ogarnęliśmy z grubsza ogród, a kiedy odjechali ostatni goście, zobaczyłam kuchnię pełną jedzenia: mamy zwyczaj zapraszania siebie nawzajem z dodatkami, mięskiem, rybą, sałatką, winem, piwem. Jest obficie, różnorodnie, a gospodyni zapewnia dobry nastrój, półmiski i ogień. I zawsze jest więcej smakołyków niż możliwości ich zjedzenia, i kolejne dwa obiady zapewnione, bez wysiłku.
W sobotę, zanim przebudziło się osiedle, dokończyłam porządkowanie i uśmiechnęłam się do ogrodu i do mebli zniesionych od sąsiadów na potrzeby siedzenia. Mam do dyspozycji trzy sztuki, a w szczytowych momentach było ponad 20 osób. Wyzwaniem stała się huśtawka. Udało się przenieść na drugą stronę płota.
Jednym słowem, spotkanie uważam na udane. Dziewczyny i chłopaki bardzo Wam dziękuję.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...