25 grudnia 2009

mikołajowe harcowanie nocą

.


Czerwone skarpety zawisły przy kominku jeszcze przed Wigilią, moja z szarą mychą, Oskarowa reniferowa i Kai miśkowa, oraz dwie mniejsze dla kociaków. Zwykle dzieci znajdowały je porzucone w zaroślach podczas po-wigilijnych spacerów. Tym razem czekały w ogrodzie pomiędzy gałązkami jodły. Wymyślamy sobie różne przypowieści na temat istnienia Mikołaja, żeby zwyczajowi obdarowywania dodać smaczków, które dzieci uwielbiają. I choć to już dorosłe dzieciaki to nadal pieczołowicie i w ukryciu przygotowywaliśmy prezenty, żeby była niejednoznaczna niespodzianka. O czwartej nad ranem wypełniałam słodkościami skarpety i pisałam listy w imieniu Mikołaja, nieźle się przy tym bawiąc, po czym spałam do 10tej. Rozpakowywanie jeszcze przed śniadaniem: torby, torebki, paczuszki, a w nich dla mnie filmy: wymarzony Lake House, długo wyczekiwany Matrix 1, kalendarz na 2010 rok, pot pouri o zapachu dzikiej róży, bielizna jedwabna w maleńkim czerwonym pudełeczku intimissimi, a w skarpecie czekolada Lindt z chili, nadziewana czekolada Milka, dropsy Werther's Original, mandarynki, michałki i czekoladowy mikołajek. Dzieci rozpakowywały swoje maleńkie marzenia i, zanim zasiedliśmy do śniadania, posmakowaliśmy łakoci.


Na koniec bożonarodzeniowego deszczowego dnia (śniegu niet) wszem i wobec obwieszczam, że leniuchowanie jest bardzo przyjemne, zwłaszcza kiedy z Kają i z Oskarem gra się przez kilka godzin w Cash Flow, ogląda filmy, rozmawia, wspólnie zasiada do stołu, przegrywa z kretesem w karcianego tysiąca, a nawet od czasu do czasu wykłóci o tzw. pierdoły. Dodam, że już chadzają kolędnicy, ba, zajrzała do mnie szczególna kolędniczka z aniołkowym lampionem (białe cacuszko na mój nocny stolik) i z książką z opowiadaniami Pod dobrą gwiazdą, wydawnictwa Znak. Kasiu - dziękuję!

Foto: DL

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...