29 września 2010

bywam i tak

.


Czasem bywam w centrum mojego miasta. Czasem załatwiam sprawy, a czasem spacerując rozglądam się z ciekawością zmian, a czasem łączę jedno i drugie.
Pierwszy raz przyjechałam tutaj 21 lat temu i odnalazłam kawałek dla siebie, by zostawić kawałek siebie. Miasto jest coraz ładniejsze i ciągle mnie zaskakuje i zachwyca.
Czasem też spotykam się i rozmawiam. Zwykle bywa twórczo, a energia wymiany uczuć i myśli uskrzydla. Czasem, zamiast rozmowy, jest suchy komunikat mijania, jak owe statki, które mijają się nocą i w przelocie do siebie coś mówią. Właśnie przed kilkoma chwilami zaliczyłam taką mijankę, tamta droga na północ, moja na południe. Rozstanie i definitywny koniec, bez przymiarek i poprawek. Ta przygoda trwała rok, i skończyła się tak nagle, jak i zaczęła. W ramach harmonii wszechświata pozostał uśmiech; ot, kalejdoskop zmian.
I jeszcze czasem wpadam do Vintage, żeby znaleźć kobiecy ciuszek dla siebie. Zrobiłam tutaj wielce udany zakup dokładnie rok temu, i, być może, tym razem zdecyduję się na rozpieszczenie ciała i oka. Któż to wie, co do piątku się wydarzy? Któż?




Czas na sen - dobranoc

Ps.
Po drodze znalazłam orzechy i zjadłam jednego wprost ze skorupki. Zostawił ślady na dłoniach. Zapomniałam, że świeżutkie orzechy przebarwiają skórę na kilka dni. Tak, dokładnie te kilka dni wystarczą, by oswoić zdarzenia dnia i przyjąć emocje nowych sytuacji w poczet swoich niespodziewanych gości.

2 komentarze:

  1. :)

    kryptologia stosowana, czyli krótko i węzłowato o tym, co było i minęło, rytm czasu, jak powracająca fala, niby taka sama, ale inna:

    marzenia się spełniają

    bittersweet time

    moja wspólniczka

    uśmiech Przeszłośc

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...