8 stycznia 2010

nastolatkowy naturalny nieład

.


Ład i nieład w jednym stali domu...


Przeczytałam u Kasi o sztuce docierania się pod jednym dachem w kontekście porządku vs nieporządku. Nie zgadzam się z uogólnioną opinią bałaganiarstwa u dojrzałych mężczyzn, gdyż mam odmienne doświadczenia, ale temat ładu 'artystycznego' jest gorący z powodu bycia mamą syna maturzysty i córki, prawie maturzystki. Dostrzegam u obojga nieodpartą potrzebę bałaganu. Siebie w tym wieku nie pamiętam, zresztą nie miałam okazji mieć własnego pokoju, a mieszkanie w internacie związane jest z przestrzeganiem konkretnego regulaminu. Pamiętam jednak swój bunt na wszystko, co ustalone, co trzeba było przyjąć jako zasadę do obowiązkowego przestrzegania. Dlaczego? Bo tak robią wszyscy, bo tak trzeba! Słowo: bo tak trzeba było prowokujące, żeby się na to nie zgodzić. Dlaczego? Bo tak! Aksjomat niezgody to znak rozpoznawczy nastolatków.
W związku z tym pocieszam się, że w przypadku Kai i Oskara, szczególnie Oskara, to naturalny, przejściowy okres manifestacji buntu wobec sztywnego schematu ludzkiego świata i mentalna potrzeba burzenia ustalonego ładu. To jednak nie wystarcza, by zgodzić się na permanentny bałagan, jaki produkuje mój syn, dlatego od czasu do czasu kategorycznie domagam się uporządkowania pokoju. Dojrzewaliśmy razem do tego, by przejąć odpowiedzialność za kawałek swojego świata, dlatego od kilku lat nie sprzątam w pokojach dzieci, nie zaglądam do szafy, do biurka, jeno od czasu do czasu omawiamy temat gruntownych porządków i w ten sposób wkraczam na ich terytorium. Nadto dbam o porządek w pozostałej części domu, szczególnie w kuchni i w swoim pokoju, jako własną potrzebę ładu, a jednocześnie tworzę dlań możliwy punkt odniesienia. Ufam, że pewnego dnia dzieciaki dostrzegą, że schludność jest przyjemniejsza, daje więcej przestrzeni na oddech, no i można swobodnie przyjąć gości. Nauczyłam się też, z pewnym wysiłkiem intelektualnym, nie robić 'dymu' za każdym razem, kiedy wchodzę do pokojów dzieci, bo tak sobie w moim małym rozumku wydedukowałam, że jeżeli zaspokoją swoją potrzebę bałaganu, to na ich miejsce przyjdą inne potrzeby, a ta stanie się kolejnym doświadczeniem odłożonym na półkę rzeczy już doświadczonych, z których można już tylko wyciągać wnioski.
Prawdopodobnie mężczyzna, z którym mieszkałam przez wiele lat pod jednym dachem, miał okazję swobodnie przeżyć okres 'burzy i oporu', dzięki czemu męskie akcesoria znajdowały się, albo w koszu na brudną bieliznę, albo w pralce, albo w szafie na swoim miejscu. Wygląda na to, że z potrzeby bałaganu prędzej czy później się wyrasta, a bycie mamą nastolatka jest łatwiejsze od czasu, kiedy, po pierwsze, ustalamy rozwiązania kompromisowe, a po drugie z wyrozumiałością przyjęłam komunikat: 'mami, ty widzisz bałagan, a to jest mój porządek'. Czy to znaczy 'porządek inaczej'?! Naturalny nastolatkowy nieład? No właśnie! I tego się trzymam.

Foto: Google

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...