9 grudnia 2010

9.12~~ w towarzystwie Gwiazdeczki

...

Śnieg.
Najbardziej zimowa jesień jaką pamiętam. Zasypało miasto w tamtym tygodniu, a wczorajsze popołudnie i wieczór zapowiadały odwilż. Tymczasem o drugiej w nocy zaczął padać śnieg i pada, z krótkimi przerwami non-stop. Odśnieżałam podjazd i chodnik przed domem wczesnym rankiem, odśnieżałam po powrocie z pracy i zapowiada się nazajutrz równie pracowity początek dnia. Urozmaiceniem ciut uciążliwym jest silny wiatr i fakt, że śnieżynki wpadają w oczy, w uszy, a chłód przenika ubranie skutecznie, brrr. Z tego powodu zamieniłam wełniany płaszcz na kurtkę Małachowskiego, która pamięta Blanka, i wybrałam się na długaśny spacer. Brodząc po kostki w śniegu dotleniłam móżdżek, przewietrzyłam głowę, i dopieściłam wszelakie zmysły widokiem świeżutkiego puchu na drzewach lasu, na chodnikach, na samochodach, na ulicach. W takich warunkach pogody zdecydowanie wygodniej i przyjemniej jest pieszym być, który znalazł czas i ma ochotę go rozsmakować na łonie natury.



Praca? Tak jak lubię.
Telefon, rozmowa, spotkanie, i znów telefon, i znów rozmowa, konsultacje, małe spięcie i ciut wygięcie się czasoprzestrzeni, po czym energia popłynęła dalej. Klasyczna papierkologia i filiżanka espresso, pakowanie prezentów. Prawda, że ładne? I kto zgadnie, co zapakowane?



Późny wieczór dziewiątego dnia grudnia to kwadrans na dziewiąty rozdział książki do wspólnego przeczytania przy zapalonej świecy w towarzystwie czarnej koteczki - Gwiazdeczki.


Sprzedawca kwiatów, staruszek Jan, od czasu do czasu zachodzi do niewielkiej księgarenki, żeby napić się wody. Bywa, że w upalne dni, nim wróci do swoich róż na rynku, polewa nią sobie głowę. Kilka razy pokropił również księgarza.
Niekiedy kładzie na kontuarze róże. A pewnego dnia zostawił stary kalendarz bożonarodzeniowy. Czarodziejski kalendarz, wart 75 ore. Znajduje go Joachim i dostaje od księgarza w prezencie. Są tam karteluszki cieniutkiego papieru, a na nich przedziwna opowieść o pielgrzymce do Betlejem.

(...)

Kiedy przyszła mama, patrzył na obrazek w kalendarzu. Pochyliła się nad nim.
- Acha, pastuszek gra na fujarce... - powiedziała.
Joachim spojrzał na nią.
- To szczurołap. Nie chcieli mu zapłacić za to, że wyprowadził szczury z Hameln, więc zabrał im wszystkie dzieci. Bo mieszkańcy złamali solenną obietnicę, a tego robić nie wolno.


J.Gaarder i Tajemnica Bożego Narodzenia
c.d.n.

Kolorowych snuff!!!


2 komentarze:

  1. Bajkowo zapakowane ! Właściwie nie bajkowo, a iście świątecznie ! Czyżby książki ? Wyglądają zabójczo ;)) Ja jeszcze nie jestem na tym etapie... Prezentów jeszcze nie mam ! Kupię na ostatnią chwilę - jak zwykle :)

    OdpowiedzUsuń
  2. witaj Asiu,
    fotografie zrobiłam w firmie, bo tam dzieje się apogeum przedświąteczne,
    wewnątrz znajduje się butelka wina, naszego rodzimego trunku, białe wytrawne i czerwone wytrawne z Winnicy Kinga :)
    na moje prezenty przeznaczam przyszły tydzień :)
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...