16 maja 2010

się dzieje

.


Niedziela na finiszu. Pachnie zupa meksykańska, a jak smakuje z grzankami czosnkowymi, to można się przekonać korzystając z zaproszenia na chochelkę, bo zrobiłam gar na dwa dni, albo dla oczekiwanych gości.
Skubię odrobiny czasu, by skrobnąć posta, bo duże pisanie dzieje się w przestrzeni wirtualnej, międzynarodowej, międzykontynentalnej, a i skypowanie praktykuję z moją kuzynką Zosią. Osłoniły się nie tylko nowe znajomości, niezwykłe, ciepłe, mądre, ale i bardzo stare, zakorzenione w rodzinnych konstelacjach, o których przez długi długi czas nie myślałam, aż tu nagle dzieją się niezwykłe odkrycia, spotkania, pogaduchy, jakby żadnej przerwy nie było, a 30 lat zamieniło się w ułamek chwili.

Czekają na mnie jeszcze dwie emalie do napisania, dwa tematy do rozwinięcia na Mea Via, konspekty i ... i ogród na mnie czeka. Pachnie zamówiona szarlotka, a na liście tematów zrealizowanych wykreśliłam przesadzone iglaki, oczyszczony i przekopany kawałek ziemi na pietruszkę i szczypiorek, rozchwaszczony zielnik i powstającą górkę w okolicy brzóz, na liście spraw do zdobienia umieściłam kontynuację odchwaszczania, powiększanie górki i jej zagospodarowanie, oraz obsadzenie rabaty bylinami; w ciągu tygodnia wydarzy się mnożenie poprzez dzielenie.

Mija intensywnie niedzielny czas. Oskar gotów na jutrzejszy egzamin z historii, a ja ... zmykam do łóżka. Dobranoc.

15 maja 2010

kumkanie

.


Miejsce, w którym jestem codziennie co najmniej dwukrotnie. Umywalka, lustro, zielona żabka - prezent od kogoś życzliwego, i solniczka z kotami, która, straciwszy górną część, stała się wazonikiem dla maleńkich kwiatów i dla trochę większych. Wczoraj stokrotki zamieniłam na piwoniowy tulipan, który wyrósł samotnie przy szczytowej ścianie, jeden z wielu posadzony przed laty. Dobrze mu tutaj, i zielona kumka radośniej, a moja dusza czuje się dopieszczona, bo jej uśmiech wypełnia mój wewnętrzny świat ciepłem i światłem.

domowa pizza

.


Jak zrobić swoją własną pyszną pizzę? Szczegółowo na ten temat napisała Agnieszka. Zachwyca mnie proces wyrastania. Z małej niepozornej kulki wyrobionej robocikiem w kwadrans robi się naczynie pełne plastycznego, mięsistego ciasta. Wystarczy uaktywnić drożdże ciepłą wodą, a przy muffinach, które niedawno piekłam, ciepłym mlekiem.


Przygotowałam dużo świeżych ziół do sosu i mnóstwo dodatków. Smakowała taak, że nie zdążyłam zrobić fotki po wyjęciu gotowca z piekarnika. Wymietliśmy ze smakiem i było pysznie!

14 maja 2010

lista

.


Chłodno i mokro. Z planów robótkowych w ogrodzie pozostaną plany, chyba że pogoda ulegnie zdecydowanej zmianie. Powoli, krok za krokiem nadrabiam to, co odsunęłam na później. W ramach zobowiązań wobec samej siebie wstawiam fotografie, żeby dzielić się chwilami z poranka podczas jogowania, picia herbaty, powrotów do domku. Czekają słowa do zapisania, książki do poczytania, fotel w ogrodzie zajmuje cześciej kot niż ja, zaś niektóre kąty w domku zapraszają do odkurzania. Kiedy przychodzi weekend lista spraw do zrobienia jest raz krótsza, raz dłuższa. Tym razem jest pękata.
Nadrabianie snu czas zacząć, zatem dziękuję za dobry dzień i intensywny tydzień. Dobranoc.

13 maja 2010

bzzzz...y

.


Jak często czujesz się jak jaszczurka? Czy potrafisz wyhodować sobie ogon?


p.s.
z dzienniczka maturzysty
Język polski ustny, prezentacja na temat "Totalitaryzm w literaturze i w filmie" plus rozmowa. Wynik: 19/20


12 maja 2010

impresje

.


Ostatnie okazy tuż przed przekwitnięciem. Kolejne kwitnienie za rok. Naoczne doświadczenie nieuchronności przemijania. Warto tę chwilę zapatrzeć i poczuć. Za chwilę jej nie będzie. Na dłużej pozostanie radość spełnienia w Teraz, najlepsza przyprawa dla duszy, dla życia.

11 maja 2010

życie ogrodowe

.


Nie mogę się oprzeć, by pokazać życie ogrodowe naszych zaprzyjaźnionych sąsiadów. Na świeżo wydziobanej kultywatorem trawie Burasek, w stokrotkach Pimpek, a wokół ogrodowej huśtawki hasa maluch Pimpulek.



dzwoneczki

.


Przed wyjazdem do pracy zajrzałam na konwaliowe pole pod brzozami. Już są. Moje ukochane konwalie. Ścięłam kilka gałązek i postawiłam je na biurku. Majowe wieczorne spacery w tym roku nie bardzo udane z powodu chłodu, ale kasztany i konwalie dopisały. W samą porę. Lubiłam je czytając o nich, zanim je dotknęłam i poczułam. W domu rodzinnym nie rosły. Poznałam ich zapach w wieku 18stu lat, kiedy to otrzymałam duży bukiecik na swoje urodziny. Trochę wcześniej je obchodziłam, nietypowo, ale tak już bywa w tym moim nietypowym życiu. Kocham te maleńkie delikatne dzwoneczki do dziś, miłością nieprzemijającą, która konsekwentnie uwodzi, pierwotnie, subtelnie.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...