...
24 października 2011
22 października 2011
21 października 2011
21
18 października 2011
mamosfera
...
Bajeczny dziecięcy kolorowy świat w tle, a na pierwszym planie rozmowy Magdy, Majki, Agaty, Oli, Gosi, Małgosi i Gosi, Agnieszki, Ewy i Uli. Każda dziewczyna ze swoim maleństwem, bo miejsce Klub Mam przy Bibliotece im. C.K.Norwida stworzone po to, żeby mamy spotykały się innymi mamami, a dzieci bawiły się w dziecięcym towarzystwie. Z przyjemnością przyjęłam zaproszenie na mini szkolenie i poprowadziłam je ciekawa efektu w oryginalnych warunkach. Ciekawe wyzwanie w aurze subtelnie wibrującej energii. Małe dzieci wnoszą coś niezwykłego w towarzystwo dorosłych: najstarsze miało 2 i pół roku, najmłodsze 6 miesięcy jeszcze mieszkające w brzuchu mamy.


Przegadałyśmy plusy i minusy zmiany, zbudowałyśmy mechanizm oswajania zmiany, a także przećwiczyłyśmy równolegle, w dwóch grupach, ustalanie celu w warunkach zmiany wymarzonej oraz nieoczekiwanej. Efekt końcowy: Mapa Podróży do celu.



Jeśli zmiana jest celem, to celem jest zmiana. Bądź zmianą której pragniesz.
Coraz bardziej lubię prowadzić szkolenia, warsztaty, słuchać, rozmawiać. Kończąc Akademię Trenera widzę ileż pokory, empatii potrzebuję w sobie przebudzić i otworzyć do budowania relacji z innymi. Mapa Podróży staje się większa i bogatsza w cele do zrealizowania. Czuję się spokojniejsza, bo droga staje się wyrazista, bogatsza i ciekawsza. Po takich spotkaniach łatwiej pamiętać, co jest ważne.
Dodam, że w ogrodzie zakwitły angielskie róże. Sfotografowałam je wczesnym rankiem. W godzinę potem i dom i ogród zmieniły właścicieli.




Przegadałyśmy plusy i minusy zmiany, zbudowałyśmy mechanizm oswajania zmiany, a także przećwiczyłyśmy równolegle, w dwóch grupach, ustalanie celu w warunkach zmiany wymarzonej oraz nieoczekiwanej. Efekt końcowy: Mapa Podróży do celu.
Jeśli zmiana jest celem, to celem jest zmiana. Bądź zmianą której pragniesz.
Coraz bardziej lubię prowadzić szkolenia, warsztaty, słuchać, rozmawiać. Kończąc Akademię Trenera widzę ileż pokory, empatii potrzebuję w sobie przebudzić i otworzyć do budowania relacji z innymi. Mapa Podróży staje się większa i bogatsza w cele do zrealizowania. Czuję się spokojniejsza, bo droga staje się wyrazista, bogatsza i ciekawsza. Po takich spotkaniach łatwiej pamiętać, co jest ważne.
Dodam, że w ogrodzie zakwitły angielskie róże. Sfotografowałam je wczesnym rankiem. W godzinę potem i dom i ogród zmieniły właścicieli.
15 października 2011
wypijmy za to!
...
Praca jak w sobotę. Herbata lipowo-malinowa, tofu marynowane, płatki jaglane, winogrona suszone, muffinki orkiszowe, ksylitol, mleko ryżowe, ... o kilka produktów, które cieszyły się zainteresowaniem klientów.
Październikowy ranek uroczo oszroniony jak tiulową woalką. W południe słońce na bezchmurnym niebie i widok jak w raju. Babie lato snuje się, oplata płoty, gałęzie drzew i wplątuje się we włosy. W promieniach słońca przyjemne ciepło, ale wilgotne powietrze z północy rozwiewa złudzenia. Kiedy wychodzę do lasu złapać cienie pomiędzy gałęziami drzew to wkładam rękawiczki, ciepłe kozaczki i zimowy płaszcz. Gęsty i duszny zapach suchych liści oraz charakterystyczny zapach grzybni drażni nozdrza i wzbudza tkliwe uczucia, jakby przebudzało się we mnie małe dziecko potrzebujące czułego głaskania.

Gotuje zupę krem z brokułów, pomidorów i papryki z garścią świeżych ziół z ogrodowego zielnika. W miseczce garść świeżych poziomek, które czekały na mnie. Obok owoców odkryłam kilka białych kwiatuszków. Spacerując po ogrodzie zdałam sobie sprawę, że dawno mnie z nim nie było. Czy w tym roku i w ciągu kolejnych dwóch tygodni znajdę czas, żeby przygotować go do zimy i dla następnych właścicieli? Przy okazji pożegnać się i podziękować za 7 lat współpracy? Nie wiem.
Zmrok otula osiedlowy leśny zaułek, automat włączył lampy na naszej ulicy. Lubie załamek czasu, kiedy jest jeszcze jasno a słońca już albo jeszcze nie ma nad horyzontem. Już go nie ma. Sobotni wieczór z filiżanką orkiszowej kawy przygotowanej wedle 5 przemian. Niespokojna kicia wreszcie zasnęła. Zmykam na spotkanie z koleżanką i jej szarlotką, notabene, orkiszową:)







Październikowy ranek uroczo oszroniony jak tiulową woalką. W południe słońce na bezchmurnym niebie i widok jak w raju. Babie lato snuje się, oplata płoty, gałęzie drzew i wplątuje się we włosy. W promieniach słońca przyjemne ciepło, ale wilgotne powietrze z północy rozwiewa złudzenia. Kiedy wychodzę do lasu złapać cienie pomiędzy gałęziami drzew to wkładam rękawiczki, ciepłe kozaczki i zimowy płaszcz. Gęsty i duszny zapach suchych liści oraz charakterystyczny zapach grzybni drażni nozdrza i wzbudza tkliwe uczucia, jakby przebudzało się we mnie małe dziecko potrzebujące czułego głaskania.
Gotuje zupę krem z brokułów, pomidorów i papryki z garścią świeżych ziół z ogrodowego zielnika. W miseczce garść świeżych poziomek, które czekały na mnie. Obok owoców odkryłam kilka białych kwiatuszków. Spacerując po ogrodzie zdałam sobie sprawę, że dawno mnie z nim nie było. Czy w tym roku i w ciągu kolejnych dwóch tygodni znajdę czas, żeby przygotować go do zimy i dla następnych właścicieli? Przy okazji pożegnać się i podziękować za 7 lat współpracy? Nie wiem.
Zmrok otula osiedlowy leśny zaułek, automat włączył lampy na naszej ulicy. Lubie załamek czasu, kiedy jest jeszcze jasno a słońca już albo jeszcze nie ma nad horyzontem. Już go nie ma. Sobotni wieczór z filiżanką orkiszowej kawy przygotowanej wedle 5 przemian. Niespokojna kicia wreszcie zasnęła. Zmykam na spotkanie z koleżanką i jej szarlotką, notabene, orkiszową:)
On - Wracajmy do domu.
Ona - Gdzie mieszkamy?
On - Tam, gdzie jesteśmy.
Ona - Gdzie mieszkamy?
On - Tam, gdzie jesteśmy.
13 października 2011
rozkręcam się
...
Eliza zasugerowała zmianę tematu szkolenia dyplomowanego. Podjęłam decyzję, że nie zmienię tematu a strukturę. Na miejsce procesu terapeutycznego wprowadziłam konkretne i wymierne cele oraz narzędzia do ich realizacji. Wizję zamieniłam na konkrety: ankieta, dyskusja, prezentacja multimedialna, filmik z YT 'Dare Change', plakaty w grupach pt. Mapa Podróży, scenki obrazujące emocje pojawiające się w sytuacjach zmian zaplanowanej i nieoczekiwanej, analiza pola sił, energizery. Zapowiada się inspirująco - rozkręcam się!
Pojechałyśmy z przygodami. Pierwszy samochód zamarzł. Czekałam na drugą brykę schowana w piekarni otulona zapachem świeżego chleba, bułeczek, ciasteczek. Co ciekawe? Otóż, zapach chlebka jest niesamowity, uwodzi, ale dziś po raz pierwszy nie miałam ochoty na zakazany owoc. Ponad rok czasu bez białego chleba i drożdżowych wypieków wyłączyły z obiegu odpowiedzialne za te nawyki sieci neuronowe. Nie rozpoznają starych upodobań.
I zatrzymałam oszronione kolorowe chwile. A to jest dopiero coś!!!
Tulam wieczornie!
tak, jak ksieżyc
...
Pięknie się ułożyło. Od dwóch dni pełny księżyc zagląda w moje okno bez pukania. Zdecydowanie i miękko rozświetla leśny zaułek, w którym mieszkam. Codziennie wieczorem widzę jak wschodzi nad miastem duża pomarańczowa kula.
Pełnia księżyca i mróz. Białe szyby samochodów i szron na trawie. Magia tu i teraz, która rozpuszcza wszelakie niepokoje.

Co chcesz, żeby czuli? To pytanie jest jak klucz dla trenera, który przygotowuje szkolenie dyplomowane.
Inny klucz, finansowy, zamknął na chwilę drzwi na antypody. Niektóre decyzje są większe i ważniejsze. System priorytetów. Antypody nie Atlantyda - zaczekają!

Czy są pytania?
Dobranoc!

Co chcesz, żeby czuli? To pytanie jest jak klucz dla trenera, który przygotowuje szkolenie dyplomowane.
Inny klucz, finansowy, zamknął na chwilę drzwi na antypody. Niektóre decyzje są większe i ważniejsze. System priorytetów. Antypody nie Atlantyda - zaczekają!

Czy są pytania?
Dobranoc!
foto Google, DL
Subskrybuj:
Posty (Atom)