6 kwietnia 2010

a dziś

.

A dziś, w poświąteczny słoneczny, acz chłodnawy wtorek (mroźna noc), w ogrodowych zakątkach i na rabatach zakwitły pierwiosnki. Od kilku lat obiecuje sobie pamiętać, żeby od koleżanki uszczyknąć białych kilka, bo biel pięknie się komponuje z ukochanymi odcieniami różu, fioletów, niebieskości. Systematycznie nie pamiętam.
No właśnie! Niebieski! Zobaczcie, jakie cudo mi się namnożyło, w tym samym miejscu już trzeci rok kwitnie i wygląda tak subtelnie, że wymiękam. Śliczności, a ja nie wiem, jak ma na imię...



powiew świeżości

.


Gdy zadajemy sobie ważne i głębokie pytania, otwierają się przed nami nowe ścieżki, nowe sposoby istnienia. Wnosi to powiew świeżego powietrza, sprawia że życie staje się radośniejsze. Prawdziwą sztuką nie jest życie pośród znanego, lecz życie pośród tajemnicy.
Fred Alan Wolf


5 kwietnia 2010

sześć rzeczy niemożliwych

.


W czasie kryzysu przemiany, poszukiwania odpowiedzi, ludzki umysł jest zdezorientowany, jest zagubiony, albowiem mętlik emocji i myśli nie poddaje się racjonalizacji. Wówczas pozostaje nam jedno cudowne narzędzie: wyobraźnia, a dzięki niej kontakt z intuicją. Wówczas dzieją się wewnątrz naszego serca, duszy, osobiste przetasowania, wobec których można przyjąć postawę ciekawości i zaufania w sens tego, co się wydarza. Wówczas udajemy się w podróż pełną przygód. Co pomaga i wspiera? Postawa, jaką zaprezentował ojciec Alicji: dobrze jest jeszcze przed śniadaniem pomyśleć sześć rzeczy niemożliwych.


Wczoraj, późnym wieczorem wybraliśmy się we troje do kina. Miałam ogromną ochotę na wspólne 'coś dobrego' na dużym ekranie i wypadło na Alicję w Krainie Czarów. Po obejrzeniu kilku zwiastunów z polskim dubbingiem zniechęciłam się deczko, ale... Kaja przypomniała mi że ostatni seans jest z napisami. Zwyciężyła ciekawość interpretacji oraz wersja w trójwymiarze.

Warto było! Ostatnie seanse mają swój czar. Nawet Szalony Kapelusznik obronił się, mimo, że Johnny Depp nie przekonał mnie podczas pierwszego spotkania, ba, zirytował przerysowaną formułą niepoważności.



Tim Burton w swoim filmie ledwie dotyka istoty opowieści o Alicji i barwnie zachęca do podróży w świat książki. Klarownie przedstawia tajemnice wewnętrznej przemiany, głębię wyobraźni i niejednoznaczność życia. Tak, tak, to jeno liźnięcie opowieści Lewisa Carrolla, ale jakie miłe dla oka. Przy okazji warto przyjrzeć się postaciom zwierząt i ich symbolicznym zachowaniom, a także znanej z wewnętrznych rozterek dwuznaczności bliźniaków.

Oto Alicja - zapraszam z radością kolejnego odkrycia odrobiny piękna stworzenia.

Biały Królik, Suseł, Dodo, Tweedledee i Tweedledum


Pan Gąsienica czyli finałowy Motyl

oczy z tyłu głowy, czyli ...

.
W Wielką Sobotę, tuż po święconce, Kaja przyniosła pudełko puzzli. Notabene, jedna z rzeczowych nagród za drugie miejsce w kraju w konkursie Odyseja Umysłu (Odysey of the Mind). Jestem z tego powodu bardzo dumna mama, a Misieńka w ramach nagrody (sic!) szuka z drużyną sponsorów na wyjazd na Europejski Festiwal, który odbywa się w Zubrenok na Białorusi :)))

Puzzle są w wersji pokrętnej, albowiem nie ma doń klasycznego obrazka, jeno trzeba ułożyć to, co widzi jeden z ludków na załączonej ilustracji. Wyobraźnia na miarę 1000 puzzli ruszyła z kopyta w niedzielę rano, po świątecznym śniadaniu.


Najpierw powstała ramka, która Oskar ułożył na czarnym kartonie, Kaja ułożyła dwóch chłopaków. Potem powstały domki, samochód, kilka szczegółów. Złożyliśmy je razem w ramce i już było wiadomo, o co chodzi. Dokładaliśmy kolejne, a każdy z nas stosował swoją strategię.


O 21ej pozostało około 30 puzzelków, którymi skutecznie zajęliśmy się z Oskarem po powrocie z kina. Kilkanaście minut po północy zawołaliśmy Kaję, żeby dołożyła ostatni element.
To była świetna zabawa, i powiem szczerze, że wątpiłam, czy to się uda zrobić w jeden dzień z przerwami na świąteczne śniadaniowanie, obiadowanie, i inne przyjemne przerywniki.

.

4 kwietnia 2010

moc przemiany

.


Daleko stąd, w górach, spotkałam tajemnicę.
Nie rozumiem jej, ale czuję całą sobą...
Hmmm...
Kwiaty mają urzekającą moc zatrzymywania na chwilę, chwilę, w której może się wydarzyć Koniec i Początek, spotkanie ze swoją duszą.

3 kwietnia 2010

na świąteczny czas

.


Pełnych ciepła i miłości chwil przy świątecznym stole,
a na deser pysznej zabawy w mokrego Śmigusa Dyngusa,
i
niech nam rozkwitają kolejne dni, jak liście na drzewach, jak kwiaty w ogrodzie, tak, jak tego pragniemy;
światła uśmiechu, mocy ufności, dobrego czasu, życzę Wam moi Czytelnicy

2 kwietnia 2010

taki dzień

.
olśnienie
wyciszenie
zamyślenie


Nowy kwiatuszek zakwitł przed dwoma dniami. Ma kolor mocnego fioletu, wpadającego w chabrowe tonacje. Jak się nazywa? Zapomniałam. Uwiódł mnie swą siłą i jedynością pośród bujnych rozchodników. Sfotografowałam go w popołudniowym słońcu i podczas mocno zachmurzonej pogody też. Za każdym razem wychodzi tak samo zjawiskowo rozświetlony. Skąd takie lśnienie małego kwiatuszka? Inne kwiaty są 'grzeczne' i na zdjęciach są dokładnie takie, jak widzi moje oko, zaś ten mały samotnik wiedzie głębokie życie wewnętrzne, które dostrzega tylko OKO aparatu.
:)
Tymczasem w ramach wielkopiątkowego urlopu krzątam się po domu i w ogrodzie, a to wszystko z powodu wiosny i świąt. Od czasu do czasu robię przerwę na kubełek kawy z miodem, na oddech, uśmiech satysfakcji, a przy okazji zapuszczam muzę. Posłuchajcie sami, jak ona fantastycznie współgra z klimatem dnia.

1 kwietnia 2010

prima aprilis

.

i fijołki
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...