4 czerwca 2010

s'il vous plaît

.


To był strzał w dziesiątkę! Zaplanowałam urlop na piątek, żeby przedłużyć weekend i oto wydarzył się prawdziwie słoneczny dzień. Od samiutkiej 5.30, kiedy słońce nie pozwalało już spać.
Letnia sukienka na wypad w miasto, koszenie trawy i łazęga na zakupy w otulającym ciepełku słońca.
Nóg nie czuję od zabiegania wokół domowych spraw. Wielgachna kosiarka spalinowa od sąsiada sprawiła mi bąble na lewej dłoni (po raz pierwszy obsługiwałam taka maszynę i bardzo przypadła mi do gustu wydajność i mobilność koszenia), i ogród wygląda cacy. Na zakończenie pracowitego dnia kubek herbaty i spacer gospodarza po włościach oraz kilka fotek.

s'il vous plaît


Oto światło i cienie tańczą na szczytowej ścianie w popołudniowy czerwcowy czas.
Jest w tym obrazku nieokreślona magia, proste piękno, które mnie zatrzymuje i za każdym razem tak samo skutecznie uwodzi.

Dobranoc

światło nowego dnia

.




Rozgrzane asanami ciało i niespieszny spacer po rozświetlonym porannym słońcem ogrodzie to odkrywanie roślin na nowo i w nowych odsłonach. Pamiętam, że kilka lat temu wysiałam pod brzozami mieszankę białych kwiatów, z których ostały się bielusieńkie jak świeżutki śnieg cuda o imieniu pozostającym dla mnie tajemnicą. Urodziwe kwiatuszki mają w sobie niezwykłą moc, by się wydobyć spomiędzy konwalii i paproci i kwitnąć w urzekający sposób.

3 czerwca 2010

randka ze słońcem

.

O 15.46 wyszło słońce i zostało.

Postanowiłam zanurzyć sie w ciszy świątecznego, a zatem wyciszonego popołudnia, i poszukać pokrzyw na wywar do moich kudełków, które przeżywają głęboki kryzys wypadania.

Wybrałam drogą dookoła, żeby spotkać dzikie ciekawostki natury, zobaczyć miasto skąpane w słońcu i uśmiechniętych ludzi.


Na koniec zajrzałam w zakątek, w którym spodziewałam się znaleźć trochę zielonych klujących badylków. Jestem szczęściara, bo w tym samym miejscu odkryłam zagłębie skrzypu polnego, którego wywar używam do kąpieli wspierając regenerację skóry ciała. Zapowiadają się systematyczne spacery na skraj lasa, a to wszystko dla zdrowia duszy i ciała.
Dziękuję

o róży i o miłości

.


W ciszy mego pokoju, w zaułku lampy, nocnego stolika, róży ... no właśnie! Kilka słów o róży, która stoi w wazonie od 6 maja. Co kilka dni zmieniam wodę, skracam o centymetr, a ona nieco rozkwitnięta jeno liście pogubiła, i cieszy i zadziwia wytrwałością, urodą, delikatnością. Zewnętrzne płatki mówią mi, że czas zwijać się ... i, choć od kilku lat róż nie zasuszam, to dla tej zrobię wyjątek.

W ciszy mego pokoju, w towarzystwie kilku drobiazgów, otulających kolorów, podeszczowej mgły za oknem, śpiewu ptaków pomiędzy zielonymi gęstymi gałęziami drzew starego lasu, zasłuchuję myśli, marzenia i dzielę się muzą, którą napotkałam wczorajszego wieczora, i do której dziś wrócę, po wielekroć.


2 czerwca 2010

rytm dnia

.


dużo dziś się wydarzało
gęsto od słów, emocji, napięcia,
burza pomysłów w poszukiwaniu rozwiązań dla niespodziewanych wyzwań
chwile niezwykłych olśnień

po długiej kąpieli odpoczywam... słucham... marzę...
jest dobrze



takie jaja!!!

.


Otworzyłam lodówkę i co widzę? Jaja!!!
Wygląda na to, że matura przynosi owoce, a leniwy czas wyczekiwania na wyniki jest inspirujący i twórczy. Oskar swoim poczuciem humoru umiejętnie potrafi mnie nie tylko zaskoczyć ale i rozbawić, do rozpuku.
:)))
To się nazywa dobry początek nowego dnia.

1 czerwca 2010

no bo przecież

.


Dzionek mija a ja zapraszam do kwiatuszkarni osobistej. Bynajmniej w celu spacerowania w moim ogrodzie. Dziś nie było doń okazji, bo czas spędziłam za biurkiem, przed laptopem, z telefonem i z długopisem w reku, używając aparatu głosowego, a potem w mieście, częściowo w towarzystwie dzieci, które w Empiku wybrały książki prezentowe do poczytania i w Almie ciacho do zajadania w porze wspólnej kolacji.
Cóż jeszcze?
Achai! Zadzwoniła mamuśka i życzenia mi złożywszy rzekła: dzwonię dziś, no bo przecież dzieckiem moim jesteś. A ja na to: mamuś, pocieszę Cię, jestem Twoim dzieckiem i będę, na wieki wieków. Pośmiałyśmy się i wirtualnie przytuliłyśmy; oto po wielu latach zbuntowanego mijania się nastał fajny czas dla mamy i najstarszej córeczki.
Na koniec dnia zapachniało chlebkiem ze słonecznikiem i ziołami. I jeszcze coś... Z wydarzeniami dnia splatały się słowa emaliowane, które jak promienie słońca rozświetliły me, jakiś czas temu niepewnie odkryte, ścieżki do wędrowania. Piotr napisał: zrób inaczej, Agnieszka dodała: uwalniaj i odsłaniaj. Uśmiecham się, bo słowa mają wielką moc... bo irysy cichutko wołają: zaufaj!

Na koniec smacznego dnia życzę dobrej nocy

dzieckiem być

.
Przypomniałam sobie kilka zdań napisanych kilka lat temu w Dniu Dziecka, podarowanych przyjaciołom, znajomym i nieznajomym... i dziś pod nimi podpisuję się z głębi duszy,

***

W Twojej duszy mieszka Magiczne Dziecko, sprawca niczym zakłóconej radości, spontanicznej wyobraźni, otwartej, bezinteresownej i bezkresnej Miłości,
dzięki niemu dostrzegasz i czujesz całym sobą, że świat jest piękny, a wszystko, co sobie wymarzysz, jest możliwe.
Kochaj je rano, w południe, wieczorem, rozpieszczaj, i pamiętaj, żeby co najmniej raz dziennie przytulić je do serducha.

***

...by słoneczny uśmiech zakorzenił się głęboko i trwale.

Radosnego dnia

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...