14 maja 2011

biegły ortopeda

...

Mam dziś wyznaczone przez sąd spotkanie z lekarzem ortopedą, biegłym sądowym. Ufam, że niebawem ostatnia zamykająca temat rozprawa. Do końca czerwca? To idealny termin na zamknięcie powypadkowego tematu. Słoneczny dzień, uśmiech na pyszczek. W drogę!




A w ogrodzie? Majowe transformacje.







11 maja 2011

maturalnie cz.2, a w ogrodzie wiosna


...

środa majowa




Kaja przedwczoraj zdawała WOS rozszerzony, dziś pisze niemiecki podstawę, zaś w piątek geografię rozszerzoną. Intensywna praca przez cały tydzień, bo czarujemy rzeczywistość.





post script_um

zakręciłam się w ogrodzie, bo dziś luźniejsze popołudnie

znalazłam czas na pogłaskanie roślin, i odskocznię od bieżących spraw,

zapomniałam o całym świecie,





mam jeszcze kilka rzeczy do zrobienia w papierkologii, jutro warsztaty, podsumowania dotychczasowych spotkań, aktualizacja oferty na stronie

jednocześnie szukam odpowiedzi, bo wróciła do mnie Akademia Trenera,

druga edycja przeszła mi koło nosa, bo to był okres wulkanicznej burzy i naporu na tle tornado

dumam...

czeka mnie rozmowa z pracodawcą, a jeśli się zgodzi na umowę o pracę do końca roku ,to z kolei czeka mnie deklaracja uczestnictwa,

deklaracja zobowiązująca

nie posiadam wystarczającej ilości informacji, by podjąć decyzję na TAK, a kluczowym elementem są pieniądze na tę inwestycję (dojazdy, zakwaterowanie)

trzeba podjąć ryzyko, że wszytko, co potrzebne pojawi się we właściwym czasie, na czas

czy potrafię na tyle zaufać życiu, sobie?

nie napinam się, acz bardzo chcę skorzystać z tej oferty, bo to idealna okazja na podnoszenie kwalifikacji, wpisuje się w realizowany pomysł cotygodniowych sesji coachingowych, czyli praktykę do certyfikacji,

mam czas do poniedziałku, do 15tej

jest tyle znaków zapytania

yeah! zamiast wiedzy milion znaków zapytania,

i co mogę zadeklarować ??? co mogę odpuścić???

nie wiem

dziwne uczucie,

daję sobie czas do ostatniej chwili,

zarzuciłam chełpliwą strategię prowokowania, naciskania wszechświata, bo się mocno przeliczyłam w minionym roku i zmęczyłam

ciekawa jestem, co będę wiedziała więcej w poniedziałek
aha,

zadzwoniła koleżanka i zaproponowała mi pracę w sklepie ze zdrową żywnością, dwa razy w tygodniu, o ile uda mi się wpleść tę pracę w harmonogram moich zajęć,

aj, da się
imponuje mi ta propozycja, sklep 5 minut drogi stąd, kilka godzin w tygodniu, wśród ludzi, a ja uwielbiam służyć ludziom swoja wiedzą, uśmiechem, życzliwością

dziś dałam ogłoszenie w gazecie regionalnej na temat coachingowego stażu w poszukiwaniu klientów

czułam dreszcze, kiedy podjęłam decyzję, sformułowałam treść, zapłaciłam, poszło

spodziewam się cudów oczywiście, czyli interesujących procesów coachingowych i sukcesu, zarówno trenerskiego, jak i finansowego,

porywam się mocno, oj, bardzo!


10 maja 2011

w majowym klimacie: głowa i serce

...


czytelniku, zgadzam się z Tobą, że jadamy dla doznań zmysłowych i dla ciała,

zmysły dodają posiłkowi rozkoszny element, bez którego miałby on poślednie znaczenie,

nawet nie zauważylibyśmy, nie zapamiętalibyśmy, gdybyśmy tylko wrzucali nieświadomie, jak węgiel do lokomotywy

i znów zgadzam się z Tobą, rzeczywiście niektórzy ludzie jadają w przelocie, mi też się zdarza


zapytałeś o wpuszczanie do głowy a wpuszczanie do serca, co myślę? co czuję?

ha! zabawimy się skojarzeniami, słowami, dobrze?

przypomina mi czysty akt seksualny bez emocjonalnego zaangażowania

jakie to uczucie uprawiać gimnastykę seksualną bez głębokiej przyjemności rozmowy, wspólnej zabawy, wspólnego zasiedzenia się obok, przyjemności przebywania w swoim towarzystwie, kłótni, kąpieli, śniadania, kolacji, oczekiwania na siebie, kiedy ociągasz się w łazience, oczekiwania na gorącą kawę w łóżku zaraz po tym, jak wzięliśmy prysznic, kiedy smaczkiem największym jest radość, ba, iskierka w tej radości, która się dzieje właśnie w tym towarzystwie?

w głowie mieszka logika, w sercu Coś
to Coś iskrzy i promienieje zmysłowo

w głowie dzieje się akrobatyka myśli, pomysłów, planowania, analizowania, dzielenia na dobre i złe,

wpuszczając do serca zanurzasz się w tym, co jest, a to co jest, jest dobre, bo wierzysz w to bez warunkowo, ufasz i cieszysz się, po prostu

przepuszczanie czegoś przez głowę w efekcie daje tyle, ile nurkowanie w ogrodowym basenie,

wpuszczanie do serca z krótką akceptującą logiczną myślą - zgadzam się, jest dobrze - jest jak nurkowanie w oceanie pełnym koralowców, kolorowych ryb,

wpuszczanie de serca dostarcza nam niesamowitych doznań, bo działają nie tylko zmysły fizyczne, ale i duchowe

jedynym, niezbędnym, warunkiem jest otworzyć się na te doznania,

otworzyć się, to zaufać sobie i dać się ponieść wewnętrznemu impulsowi, poddać się mu,

to najpierw zatrzymać się i wsłuchać się w uczucia, w ciało, zanurzyć się w ciszy,

wyłączyć myślenie... to jest błogie lenistwo, pamiętasz?

ten stan bycia i nie-bycia, kiedy siedzisz na plaży i nie myślisz, tylko jesteś...

rozkosz jest taka cicha i przestrzenna, prawda?

w życiu codziennym aktywacja procesu, inicjacja przychodzi z zewnątrz, cała reszta dzieje się w nas, i największa rozkosz pojawia się w momencie, kiedy tym, co się w nas dzieje, możemy się dzielić z innymi,

:)

mężczyźnie jest łatwiej wprowadzić się w taki stan bez analizowania, w Tu i Teraz, bo tylko mężczyzna potrafi łowić ryby godzinami (wprawiając się nieformalnie w medytacji) albo zapomnieć się na kilka sekund aktu seksualnego kilka razy dziennie,

kobieta za dużo chciałaby zrobić podczas łowienia ryb, a do aktu seksualnego najczęściej potrzebuje gry wstępnej,

acz istnieją rozkoszne wyjątki, które potwierdzają regułę

przepis na Regułę? bardzo proszę!


Praktyka ? no właśnie!

wpuszczasz do głowy wszystko, i z tego robi się myślowy zgiełk, jedna myśl nakręca drugą

możesz odpuścić, jeśli chcesz, niech się samo motają, splatają, aż się poukładają

po zostawionej sobie samej myśli pozostaje uczucie, a uczucie wymości sobie gniazdko w sercu, a ty relaksujesz się i rozkoszujesz albo smutkiem, albo radością, albo rozczarowaniem, albo miłością... zależy, które pudełko z uczuciami otworzyła myśl,

miłego doświadczania rozkoszy życia codziennego!


post scrip_um 18.05.2011

Poprawka, dziś w szkole rodzenia poznałam małżeństwo, oboje są wędkarzami.

Oto kolejny dowód, że wyjątek potwierdza regułę!

9 maja 2011

biały z fioletowym

...

Mój ulubiony zestaw kolorów: w sypialni, w szafie i w ogrodzie.






8 maja 2011

przez różowe okulary

...


pająk wędrowniczek

Przy szczytowej ścianie zasadziłam kilka lat temu tulipany 'piwoniowe'. Urocze - prawda? Zastanawiam się, co sprawia, że nadal tak pięknie zakwitają, mimo, że ich nie wykopuję. Zakładam wersję optymistyczną, że są odpowiedzią na mój zachwyt, który je dokarmia i motywuje do pełnej wegetacji. Obiecałam im i sobie, że w tym roku wszystkie wykopię, i zahibernuję w ciemnościach, aż do wysadzenia cebul jesienią. Większa część kilkuletnich roślin nie zakwitła, wiec nadszedł czas dopieścić je, żeby w następnym sezonie chciało im się chcieć.


7 maja 2011

bułeczki dla maturzystów

...

Był czas, kiedy czytywałam z dziećmi na głos książkę Josteina Gaardera "Przepowiednia Jokera", gdzie bułeczki miały magiczne znaczenie. A bułeczki domowe są nie tylko magiczne, ale i chrupiące, bardzo, bardzo pyszne! Inspiracja przypłynęła do mnie od Agnieszki, prosto z bloga Taste of Passion. Zaskoczyłam porannym zapachem i smakiem śniadania tegorocznych maturzystów: Kaję, Agnieszkę i Oskara.




Składniki na około 13- 15 bułek:

400 g mąki pszennej tortowej, typ 480 (zastosowałam w jednym wariancie pół na pół mieszankę tortowej z białą mąką orkiszową, czyli typ 700)
200 g mąki krupczatki
350-370 ml letniego mleka i wody (pół na pół)
35 g świeżych drożdży (lub 1 opakowanie suchych 7 g)
1 łyżeczka soli (pełna)
1 łyżka cukru (płaska)
2 łyżki miękkiego masła

Przygotowanie:

Wszystkie składniki wymieszać w misce i zmiksować za pomocą robota z uchwytami śrubowymi. Wychodzi tak samo w przypadku drożdży świeżych i suchych. Ciasto ma być elastyczne jak plastelina, zwarte, ładnie odchodzące od ścianek miski (miksowanie ok.5/7 minut). W razie potrzeby albo dosypujemy mąkę albo dolewamy letniej mieszanki wody z mlekiem.

Gotowe ciasto przykryć ściereczką i odstawić do podwojenia objętości.

Pieczenie:

Piekarnik nagrzać do 230 stopni i wstawić na dno naczynie z gorącą wodą dla wytworzenia pary. Bułeczki formować dłońmi posmarowanymi olejem i układać na blasze z papierem do pieczenia. Jeśli mamy ochotę na bułeczki z dodatkami, to wystarczy docisnąć wyturlaną kuleczkę do ziaren sezamu lub słonecznika, albo płatków.


Przykryć i odstawić do podrośnięcia np. w porannym słońcu:) - ok.40 minut

Piec bez nawiewu na najniższej półce do zrumienienia, około 25-30 minut. Po pierwszych 5 minutach zmniejszyć temperaturę do 210 stopni i wyjąć naczynie z wodą, albo... zastosować się do indywidualnego charakteru piekarnika.

Moje najbardziej udane wypieki stworzyłam utrzymując zalecaną temperaturę nie wyjmując naczynia z wodą przez pierwsze 20 minut pieczenia, ba, dodatkowo, co 5 minut, wlewałam na dno piekarnika 2 łyżki wody w celu mocniejszego zaparowania piekarnika, dzięki temu miały bardzo cienką, chrupiącą, delikatnie wypieczoną skórkę.

Upieczone, gorące można spryskać wodą, następnie studzić na kratce, albo zawinięte w lnianą ściereczkę na stole.


Smacznego!

6 maja 2011

maturalnie cz.1

...

w Zielonej trwa zimny słoneczny maj
pachną bzy, kwitną kasztany, a matura dzieje się



Trójka maturzystów pod jednym dachem, samochód, więc korzystam z bezmiaru niespodziewanego dobrodziejstwa i organizuje życie domowe, gotując, piekąc, i praktykować inne rozkoszne przyjemności.

Jadają we trójkę przy stole, dyskutują i miło mi słyszeć i widzieć ich w 'akcji'. Mam szczęście przysłuchiwać się i uczestniczyć w ich doświadczeniach i budować wspomnienia maturalne w całkiem przyjemnych domowych warunkach.




W związku z egzaminami kilka spostrzeżeń.

Moje dzieci mają naturę matki, która nie ujawnia na zewnątrz zbyt wielu emocji. Nie nakręcają się nawzajem, są skupione, jestem z boku, odczuwam solidną pracę i wyciszenie.

Przedwczoraj język polski, Kaja podstawa, Oskar rozszerzenie (celem jest zapunktować na prawo na Uniwersytecie Warszawskim).

Wczoraj matematyka, największe wyzwanie dla całej trójki; Agnieszka pisała podstawę, moja dwójka rozszerzenie, całą trójkę złapałam w nocy na uczeniu się, choć Kaja, na szczęście, usnęła przy książkach, ale już o szóstej, w łóżku, zaglądała w notatki.

Piątek, spod znaku matury po angielsku.

Jak poszło? przyjdzie czas na dyskusje, analizowanie, a za prawie 6 tygodni wyniki.

Potrzebują swojego towarzystwa, więc ewakuując się wsiądę do 'mojego' ślicznego mitsubishi i śmignę na a'la randkę.



5 maja 2011

5.05.2011

...

życzenia urodzinowe, żeby było i więcej i bardziej:

radości, mądrości, wrażliwości, wewnętrznej ciszy i twórczego niepokoju oraz miłości w jej dawaniu i przyjmowaniu




W morficznym polu kwantowej zupy możliwości, po obu stronach tęczowego mostu, nastąpił kolaps i oczy aborygenki wniknęły w moją duszę odkrywając jej blask przesłonięty kilkoma smugami neurotycznego cienia. Nieoczekiwane doświadczenie, w odpowiedzi na spontaniczne zamówienie, kontynuuje proces, którego sensu nie pojmuje mały rozumek. Co na to oprogramowanie ego? Zawiesiło się w nieokiełznanej konfuzji: reakcja na komunikat z bazy danych struktura zdarzeń nieznana. Ta daam!!! Jak ja uwielbiam stan zawieszenia tego nadętego, zarozumiałego, wszechwiedzącego gościa. Uśmiech samoistnie i głęboko się uśmiecha i wątrobą i śledzioną, a nawet małym palcem lewej stopy.

Relax, take it easy.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...