10 października 2011

10.10

...


Imieniny miesiąca. Ujawniłam sama przed sobą, że jestem w permanentnej depresji od 7 lat. Poczułam ulgę. Nie muszę już udawać sama przed sobą, że jestem silna i sprostam wyzwaniom za wszelką cenę. Jestem silna i słaba zarazem. Zrobię to, co trzeba, tak, jak najlepiej potrafię. Popełnię milion błędów, a każda ich porcja gwarantuje ciekawe życie. Mogę być dumna ze swoich łez, a nawet ze zdolności użalania się nad sobą. Cóż, być doskonale niedoskonałym w każdej chwili życia to ludzkie doświadczenie. Pozwala dbać o siebie i pozwala nie zauważać niektórych ważnych i nieważnych spraw. Pozwala cierpliwie czekać, marzyć i krzyczeć z bólu rozczarowania, a równolegle podejmować ważkie decyzje.

Poczułam ulgę, a to oznacza koniec tego dziwnego korkociągu, z którego wyskakuję, bo tak chcę. To oznacza uśmiech. Taki sam, jaki wzbudza czerwona róża.


9 października 2011

9.10

...



Zakwitły marcinki. Białe, różowe i fioletowe. Jesień. Nie robię zapasów na zimę. Nie zbieram kasztanów, grzybów, orzechów laskowych, a nawet orzechy włoskie od rodziców zastygły w oczekiwaniu na mój czas przed kominkiem. Pomiędzy pracą a szkoleniami wyrzucam, układam, zaglądam w kąty i najczęściej znajduję pajęczynę, kurz, a czasem demony z przeszłości, skojarzenia, od których kurczy się żołądek, a łzy obficie gromadzą się pod powiekami. Żal za minionym czasem? Jest też wiele powodów do uśmiechu i wzruszenia. Rysunki dzieci, zapiski, pluszaki kojarzące się z chwilami, które minęły, a które wypełniliśmy radosną zabawą.
Mam jeszcze dwa tygodnie czasu na zakluczenie tych drzwi i otwarcie nowych. Zdążę, prawda? Nie wiedziałam, że będzie niełatwo. Nie spodziewałam, że tak krucha istota ludzka jestem.

8 października 2011

zza kulis trenerskich

...

Akademia Trenera pozostawiła po sobie doświadczenia różne...



i różniaste











4 października 2011

dzikie gęsi_ zgoda na niepewność

...



Jesień proszę pana. Idzie jesień w siedmiomilowych butach. Klucze dzikich gęsi odlatują jeden po drugim i nie dają spać. Cieszę się, że mnie wybudzają, bo jest coś w tym odlatywaniu, co mnie głęboko porusza i wzrusza. Budzi cząstkę miękkiego i delikatnego. Czyżby dusza dostawała skrzydeł i trzepotała jak ptak z radości, że nauczył się latać i wznosi się hen daleko z wiatrem, podziwiając swój niezrównany lot i zdolność przemieszczania.


foto Google, DL

2 października 2011

tatrzańskie tęsknoty z wisienką

...

góry moje, wierchy moje



Mms.
W tej samej chwili można być tutaj i tam.
Fotografia z Tatr przywołała głęboką tęsknotę za przestrzenią, jaką otwierają wędrówki po górach, szczególnie wysokich, wędrówki zabarwione jesiennymi kolorami babiego lata.

Filiżanka kawy wedle pięciu przemian. Gęsta, aromatyczna, energetyzująca w zdumiewający sposób ciało i umysł. Deser uzupełnia czekoladka belgijska z nadzieniem truflowym. Ogień w kominku i siostrzana rozmowa na zakończenie pięknej, pracowitej, słonecznej niedzieli na łonie natury pomiędzy strzechami w skansenie w Ochli. A wisienka? To mój ukochany film, ciepły i przytulny, jak ciepły kaszmirowy szal albo silne ramiona mężczyzny: Lake House. Moja siostrzyca ogląda go z szeroko otwartymi oczami. A obok śpi kot.

Dostrojenie potrzeb i uczuć bardziej realne niż cokolwiek innego.
Spokojnej nocy!
foto AW

winne żniwa w Ochli

...



Niedziela. Znienacka pomysł - jedziemy do Ochli. Dożynki winiarskie są doskonałą okazją spotkania potencjalnych klientów sklepu ze zdrową i ekologiczną żywnością. Postawiłyśmy na jesienną odsłonę produktów: syropy malinowe, żurawinowe, z dzikiego bzu, z szyszki sosny, różane, jagodowe, soki buraczane, brzozowe, ciasteczka z syropem ryżowym i płatków zbóż, orkiszowe muffinki, aromatyczny chrzan, oraz dużo różniastej herbaty na jesienne wieczory. Próbowałyśmy tegoroczne wina i miody. Pachniało jesiennymi liśćmi i dymem z wędzarni oraz grzybami. Słońce ogrzewało twarz.

1 października 2011

odrobina luksusu w sobotę

...

grillowanie
czerwone wino
gwiaździste niebo
sauna
miód lawendowy


Porwałyśmy spod Palmiarni mężczyznę. O!!! Po czym spędziłyśmy popołudnie i wieczór w ogrodzie przyjaciół przy grillowanej rybce i białym winie dyskutując namiętnie o funduszach inwestycyjnych.

Fioletowa kapustka? Piękna jest. Zapamiętałam ją z okazji wczorajszego sabatu.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...